W wychowaniu fizycznym chodzi o to, by uczeń w przyszłości chciał i potrafił samodzielnie uczestniczyć w kulturze fizycznej, nie tylko biernie (kibicując sportowcom przed telewizorem czy na stadionie), lecz przede wszystkim aktywnie spędzając czas wolny – na zabawie, grze w piłkę czy uprawiając ulubione formy aktywności fizycznej. Aby ten cel osiągnąć, lekcja musi być przyjemnym doświadczeniem, bo tylko takie na długo zostają w pamięci i chce się je powtarzać.

Lekcja wychowania fizycznego powinna być radosnym spotkaniem nauczyciela z uczniami, spotkaniem przepełnionym emocjami, szczególnie pozytywnymi. O emocje na tej lekcji nietrudno – są zawsze. Wystarczy wejść do sali gimnastycznej czy na boisko, gdzie toczy się gra – tam nigdy nie jest cicho. Dramaturgia przebiegu zabawy czy gry, wyznaczana przez zaciętą konfrontację rywalizujących drużyn, objawia się spontanicznymi reakcjami i gestami, których nie sposób kontrolować. Należy jednak pamiętać, że emocje mogą być biegunowo różne. Bywają zarówno pozytywne (dodatnie), jak i negatywne (ujemne). Oczywiście idealnie byłoby, gdyby były tylko pozytywne, jednak w praktyce szkolnej bywa różnie.

Kierowanie emocjami

Nauczyciel jest głównym organizatorem lekcji i to on odpowiada za atmosferę zajęć, poziom oraz rodzaj emocji. Powinien świadomie nimi kierować. Może to robić, gdy dobrze zna swoich podopiecznych. Może tak organizować przebieg zajęć, że wywoła radość; może wzbudzić lęk, strach, sprowokować do zachowań agresywnych, ale nieświadomie może też sprawić, że dzieci będą się nudzić. Ważne, by mieć świadomość, że samopoczuciem, stanem emocjonalnym ucznia, który bierze udział w lekcji, można, a nawet trzeba kierować.

Kompetencje pedagogiczno-­psychologiczne każdy nauczyciel wykształca w toku pracy zawodowej, o ile ma teoretyczne podstawy, zdobyte podczas studiów czy w ramach różnych form doskonalenia zawodowego. Są osoby obdarzone swoistym darem empatii, które potrafią doskonale wczuwać się w sytuację emocjonalną dziecka, autentycznie okazując zrozumienie problemu i potrzeb. Innym postawienie się w roli dziecka przychodzi z dużą trudnością, a nadużywanie swojej dominującej pozycji przynosi satysfakcję. Dyscyplinowanie nie jest celem współczesnego wychowania fizycznego, autorytarne zarządzanie sprawdza się czasami w sporcie, lecz nie w lekcji.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 8  Strona 9  Strona 10  Strona 11

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Wystarczy taki tytuł i już wszyscy zastanawiamy się nad najlepszą odpowiedzią. Bo zawartej w pytaniu tezy, że trener musi być przywódcą, nikt nawet nie próbuje kwestionować. Odnoszących sukcesy łatwo i bezrefleksyjnie nazywamy dobrymi liderami, a tych, którym wyniki nie pomagają w budowaniu CV, z równą beztroską uznajemy za złych trenerów. Kwestia przywództwa jest jednak o wiele bardziej złożona i niejednoznaczna, ponieważ… nie ma jednego dobrego typu zarządzania w sporcie. Co dalej?