Niektórzy sportowcy stają się celebrytami, których zaprasza się do popularnych programów rozrywkowych oraz którym proponuje się kontrakty reklamowe. Na co warto zwrócić uwagę, by show i sława nie przysłoniły pracy i pasji?

Kariery niektórych sportowców nabierają czasami tempa aut prowadzonych przez Roberta Kubicę. Dziś, gdy mamy tak wiele kanałów komunikacji, nawet szkolne mistrzostwa istnieją w przestrzeni medialnej. Warto więc porozmawiać z zawodnikami, którzy coraz lepiej prezentują swoje umiejętności, o tym, że może już niebawem pojawi się dziennikarz, ze szkolnej gazetki albo lokalnego dziennika, który podstawi mikrofon pod nos. Do tego elementu kariery sportowej również można się przygotować.

Cena sławy

Obecność sportowca w mediach, także tych internetowych, może się wiązać z różnymi aspektami jego kariery. Początkowo może to być kilka pytań ze strony lokalnego dziennika czy też wywiad do telewizji regionalnej. Następne występy przed kamerami można zasadniczo podzielić na dwa rodzaje. Z jednej strony łatwiejsze wydają się rozmowy prowadzone po zwycięstwie. Łatwiej jest powiedzieć, co zadziałało i dzięki komu, czemu (wspaniałemu wsparciu kibiców, pracy i sercu całej drużyny, dobrze przepracowanym przygotowaniom, świetnie opracowanej taktyce) odnieśliśmy dziś sukces. Takie wywiady wydają się łatwiejsze, ale stres przecież nie rozróżnia, czy mówimy o radościach, czy o smutkach. Oko kamery i mikrofon dziennikarza będą tak samo stresować sportowca nieobytego z tymi narzędziami dziennikarskiej pracy. Jeszcze trudniej jest, gdy zawody zapowiadały, ba, nawet zaczęły się po naszej myśli, a później coś poszło nie tak. Wówczas pytania dziennikarzy irytują bardziej, a zamęt w głowie sprawia, że jeszcze trudniej jest znaleźć jakieś sensowne wytłumaczenie tego, co się stało. Warto wtedy, zgodnie z duchem fair play, docenić klasę rywala: „Dzisiaj przeciwnik zagrał świetnie w obronie, dziś byli od nas lepsi”. W ten sposób okazujemy szacunek rywalowi, ale też pokazujemy, że przegraliśmy nie z byle kim. Innym sposobem jest komentarz, bardzo często prawdziwy: „W tym momencie, na gorąco, nie wiem, co się stało na boisku, na pewno przeanalizujemy to, co się wydarzyło, i wyciągniemy z tego wnioski”. Bardzo często faktycznie zaraz po zakończonych zawodach nie potrafimy powiedzieć, co poszło nie tak, jak zakładaliśmy, i większość dziennikarzy to zrozumie. Innym sposobem na uzasadnienie przegranej jest odniesienie się do logicznych, merytorycznych argumentów, np. „Taktyka, jaką przyjęliśmy na ten mecz, okazała się nieskuteczna. W trakcie walki nie udało się szybko zmienić przygotowanych już wcześniej zagrań”. Tego typu wypowiedzi odnoszą się do faktów, do założeń taktycznych i możemy się tak tłumaczyć, jeśli faktycznie to taktyczny aspekt zawiódł. Czasem jednak emocje biorą górę. Wtedy rzadko kiedy sportowiec ma ochotę rozmawiać z dziennikarzami. Siatkarze w Londynie czy piłkarze ręczni na poprzednich igrzyskach w Pekinie po przegranych ćwierćfinałach albo wydusili z siebie kilka zdawkowych zdań, albo po prostu ze łzami w oczach przeszli obok dziennikarzy. To jest najlepszy dowód na to, że sportowiec jest przede wszystkim człowiekiem.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Krótkotrwałe wysiłki fizyczne wykonywane z maksymalną intensywnością są powszechnie stosowane w treningu sportowym jako bodziec adaptacyjny zwiększający możliwości wysiłkowe zawodnika. W przeciwieństwie do wysiłków długotrwałych o umiarkowanej intensywności maksymalne wysiłki krótkotrwałe wywołują większe zaburzenia homeostazy ustrojowej oraz nasilają uszkodzenia struktur mięśniowych.

Na łamach ostatniego numeru prestiżowego czasopisma „Sport, Exercise, and Performance Psychology”, wydawanego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, ukazał się artykuł dotyczący problemu wypalenia, które dotyka młodych sportowców.