Trenujesz ciężko, wylewasz siódme poty, ale nie dostrzegasz wyraźnych rezultatów. Może źle zaplanowałeś swoje ćwiczenia? A może jest postęp, ale brak Ci narzędzi jego kontroli i prognozowania? Proste testy motoryczne wystarczą, aby lepiej zapanować nad treningiem i jego planowaniem.

Uprawianie sportu to proces. Niby nic odkrywczego, ale takie ujęcie narzuca dobór określonych narzędzi do kontroli. Jeśli całkiem rozsądnie przyjmiemy, że proces treningu ma poprawić nasze możliwości i zaadaptować organizm do wymogów konkretnej dyscypliny, będziemy potrzebowali pomiarów, zarówno wyznaczających poziom poszczególnych cech w punkcie wyjścia, jak i umożliwiających monitorowanie postępów. Dla tych, którzy dobrze odrobili pracę domową z teorii treningu, pojęcie kontroli nie jest niczym nowym. Każdy cykl pracy w sporcie musi podlegać monitorowaniu, a im bardziej obiektywne i lepiej dostosowane do wymogów dyscypliny narzędzia kontrolne, tym skuteczniej zapanujemy nad całym procesem.

Poszczególne dyscypliny mają określone wymogi techniczne, które określają możliwości uprawiania sportu przez danego zawodnika na poziomie wyczynowym. Poza częścią specjalistyczną dedykowaną poszczególnym dyscyplinom, a nawet pozycjom w ramach konkretnego sportu – np. wymogi dla bramkarza w piłce nożnej, dla których narzędzia pomiaru również muszą być wyspecjalizowane – pozostaje jeszcze sfera motoryczna, gdzie jesteśmy w stanie wskazać elementy ogólne, porównywalne dla wszystkich zawodników niezależnie od uprawianych dyscyplin.

Podstawową kategorią pomiaru przygotowania sportowca jest wydolność, która pozostaje cechą opisującą możliwość kontynuowania wysiłku fizycznego w czasie bez spadku jakości realizacji poszczególnych zadań. Najprościej rzecz ujmując, wydolność mówi o naszym poziomie wytrenowania. Jeśli jest niska, zamiast skupiać się na technicznej i taktycznej perfekcji, bardziej zajmujemy się tym, aby nadążyć za innymi zawodnikami. Nie wdając się w dalszą analizę podziału wydolności na tlenową i beztlenową oraz jej determinant, skupmy się tym razem wyłącznie na trzech formach kontroli podstawowej wydolności i wytrzymałości.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Bieganie z pulsometrem może być motorem napędowym naszej chęci wyjścia na trening, demotywującym czynnikiem obniżającym chęć podejmowania regularnego treningu lub pełnić funkcję zdrowego rozsądku, który – omamiony napływającymi endorfinami – ignoruje sygnały organizmu o rosnącym zmęczeniu. Mądrze wykorzystany pomoże zrzucić zbędny balast, a także – co stanowi pewien paradoks – zatrzyma zapędy sprinterskie, dzięki czemu trenujący zacznie biegać szybciej.

Serce sportowca wytrzymałościowego różni się od serca osoby nie ćwiczącej – przede wszystkim rozmiarem. Serce sportowca jest nieco większe z powodu większej pojemności lewej komory. Przez wiele lat uważane to było za niezdrowe, ponieważ taki rozmiar graniczył z patologią. Dzisiaj kardiolodzy odróżniają patologicznie powiększone serca od serc sportowców. Zdają sobie także sprawę, że u tych ostatnich nie jest to objaw choroby, a wręcz przeciwnie.