Nie można myśleć i uderzać w tym samym czasie.

Yogi Berra

legenda baseballu

Coraz więcej badań naukowych potwierdza tezę, że sportowcy, trenerzy i ludzie w ogóle najlepiej funkcjonują wtedy, kiedy ich świadomość jest w całości skupiona na wymaganiach obecnej chwili. Zogniskowanie uwagi na wykonaniu danego zadania sprawia, że jesteśmy zarówno ciałem, jak i umysłem tu i teraz. Kompletnie zanurzeni w teraźniejszości. Właśnie wtedy nie myślimy o robieniu, ale robimy. To może z początku wydać się trochę paradoksalne, ale nasze wykonanie jest dużo lepsze wtedy, gdy mniej myślimy. W literaturze badawczej czynna praktyka uważności jest ściśle powiązana ze stanem przepływu (ang. flow), obniżonymi reakcjami na stres, konstruktywnym wykorzystaniem emocji, zwiększoną satysfakcją ze swojego występu i – co pewnie najważniejsze z punktu widzenia trenera – obiektywnie lepszymi wynikami. Czym jest tajemnicza praktyka uważności i jak wprowadzić ją w trening i współzawodnictwo w środowisku sportowym?

Krótkie ćwiczenie z uważności na dobry początek

Tym, którzy nigdy nie spotkali się z takim terminem, proponuję krótkie ćwiczenie – taki oto eksperyment. Przez minutę nie myśl o niczym. Rzetelnie wykonaj to polecenie, zanim przeczytasz dalszą część artykułu.

***

Myślenie o niczym jest niebywale trudnym zadaniem, ponieważ nasz umysł jest zaprojektowany do ciągłego myślenia, analizowania i przetwarzania informacji. Mózg pracuje non stop, od poczęcia aż do śmierci. Co prawda, robi to na różnych obrotach, ale mimo wszystko działa przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Dodatkowo we współczesnych czasach, jak nigdy wcześniej, jesteśmy zalewani milionami informacji, które mimowolnie przyjmujemy i z różnym efektem próbujemy wykorzystać. W głowach tworzymy niezliczone scenariusze tego, co mogłoby być i tego, co może być. Utożsamianie się z tymi scenariuszami skutecznie odciąga naszą uwagę od tego, co tak naprawdę jest najważniejsze – chwili obecnej.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Bieganie z pulsometrem może być motorem napędowym naszej chęci wyjścia na trening, demotywującym czynnikiem obniżającym chęć podejmowania regularnego treningu lub pełnić funkcję zdrowego rozsądku, który – omamiony napływającymi endorfinami – ignoruje sygnały organizmu o rosnącym zmęczeniu. Mądrze wykorzystany pomoże zrzucić zbędny balast, a także – co stanowi pewien paradoks – zatrzyma zapędy sprinterskie, dzięki czemu trenujący zacznie biegać szybciej.

Serce sportowca wytrzymałościowego różni się od serca osoby nie ćwiczącej – przede wszystkim rozmiarem. Serce sportowca jest nieco większe z powodu większej pojemności lewej komory. Przez wiele lat uważane to było za niezdrowe, ponieważ taki rozmiar graniczył z patologią. Dzisiaj kardiolodzy odróżniają patologicznie powiększone serca od serc sportowców. Zdają sobie także sprawę, że u tych ostatnich nie jest to objaw choroby, a wręcz przeciwnie.