W Internecie bez problemu można znaleźć wiele motywujących cytatów lub zdjęć, których treść lub bohaterowie pokazują, że warto dążyć do wytyczonego celu. A nagroda za ciężką pracę jest bezcenna – to satysfakcja i samozadowolenie. W księgarniach sekcja z poradnikami, jak poprawić jakość swojego życia, w ostatnich latach również znacząco się powiększyła. Mają one na celu rozbudzić w odbiorcach poczucie, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko uwierzymy, że tak jest. Przesłanie wydaje się oczywiste, czy jednak inspiracja...

Według definicji w Słowniku języka polskiego inspiracja to natchnienie, zapał twórczy lub też wpływ wywierany na kogoś. Innymi słowy inspiracją jest bodziec, który motywuje do podejmowania lub kontynuowania danej aktywności – niezależnie od tego, czy jest to nauka języka obcego, trzymanie się diety czy też realizowanie planu treningowego. Trzeba jednak podkreślić, że inspiracja nie jest manipulacją. Mimo że ktoś może nas zafascynować danym tematem czy zajęciem i decydujemy się je podjąć, to nasze działanie wynika z wewnętrznej potrzeby, a z nie przymusu lub presji i oczekiwań z zewnątrz.

Pojęciem, które dość mocno wiąże się z inspiracją, jest motywacja. Jest to stan, który leży u podstaw kierowania zasobami psychologicznymi człowieka. Dzięki procesowi motywacyjnemu nasze działania ukierunkowane są na konkretny cel, a uwaga działa w sposób selektywny. Oznacza to, że jesteśmy bardziej wyczuleni na wszelkie bodźce – osoby, informacje, sytuacje, wydarzenia – które wiążą się przedmiotem naszego zainteresowania. W rezultacie łatwiej nam podtrzymać czynności związane z osiągnięciem danego celu. Gdy jesteśmy napędzani motywacją wewnętrzną, to nawet zmęczenie wydaje się mniej dokuczliwe. Podejrzewam, że każdy z nas przynajmniej raz w życiu doświadczył tego, z jak ogromną dawką energii i determinacji można realizować działania zgodne z naszą fascynacją i pasją.

WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ W GŁOWIE

Przyjacielem losu jest ten kto kocha to, co robi”.

Roman Mleczko

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 14  Strona 15  Strona 16  Strona 17  Strona 18  Strona 19

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Od lat toczy się dyskusja zarówno wśród naukowców teoretyków, jak i praktyków nauczycieli, co powinno, a co nie powinno podlegać ocenie w procesie wychowania fizycznego. Praktycy najchętniej wystawialiby oceny uczniom na podstawie wyników testów sprawności fizycznej, względnie umiejętności sportowo-rekreacyjnych. Natomiast teoretycy skłaniają się do eliminowania tego typu praktyk na rzecz oceniania postawy, wiedzy, aktywnego uczestnictwa i zaangażowania na lekcjach. Kto ma rację?

„Płeć nie może być warunkiem dostępu do edukacji” – głosi Title IX (Prawo IX) w Konstytucji Stanów Zjednoczonych1. Zasada Title IX została sformułowana w poprawkach do Konstytucji w 1972 roku (Amendmends of 1972) i dotyczy prawa cywilnego, które reguluje także zasady edukacji sportowej. Zapis Title IX jednoznacznie stwierdza, że każda osoba w USA, bez względu na płeć, ma prawo do korzyści wynikających z dostępu do edukacji, w tym z uprawiania dyscyplin sportowych.