Verba docent, exempla trahunt*

* Słowa uczą, przykłady pociągają

Uważność: być „tu i teraz”

Wybór obrazów do dziewiątej części filmoteki celowo pokrywa się z tematem uważności, poruszanym na łamach bieżącego numeru „Magazynu Trenera”. Myślę, że propozycje filmowe w interesujący sposób przedstawiają praktykę uważności w codziennym życiu sportowców oraz promujące ją mentorskie metody. Pierwszy z wybranych filmów to klasyk dzieciństwa ludzi dorastających w latach 90. – „Karate Kid”. Trzydziestoletni już film wcale nie stracił na swoim uniwersalnym przekazie i cały czas opowiada o tym, co w życiu naprawdę ważne. Drugi film to „Siła spokoju”, jedna z moich ulubionych pozycji pokazujących, że siła mentalna w sporcie jest tak samo ważna jak tężyzna fizyczna. Film bazuje na prawdziwych zdarzeniach. Powstał na kanwie powieści „Droga miłującego pokój wojownika” autorstwa głównego bohatera filmu i wielkiego propagatora uważności, Dana Millmana.

Radzenie sobie z trudnymi sytuacjami

Obydwie historie filmowe przedstawiają młodych ludzi, którzy na swojej drodze mierzą się z wieloma przeciwnościami losu. W jednym i w drugim przypadku uważność staje się receptą na radzenie sobie w trudnych chwilach, zarówno w kontekście sportowym, jak i w życiu osobistym.

Dan Millman, bohater „Siły spokoju”, to niezależny i ambitny młody gimnastyk, specjalizujący się w ewolucjach na obręczach. Jest z pozoru nieustraszony, nie podporządkowuje się nikomu, nawet swojemu trenerowi. Jeśli jednak spojrzeć głębiej w tę postać, wyłoni się zagubiony i cierpiący młody człowiek, który potrafi być niecierpliwy, impulsywny, nawet agresywny w stosunku do siebie i ludzi wokół. Znajomość ze starszym człowiekiem pracującym na stacji benzynowej oraz wypadek motocyklowy, stawiający zawodniczą karierę na skraju przepaści, wiele zmieniają w jego podejściu do życia. Film świetnie pokazuje istotę fizycznych i psychologicznych aspektów przygotowania sportowego, także w sytuacji traumatycznej kontuzji, po której Dan wykazuje się determinacją, nie poddając się wbrew wszystkim i wszystkiemu.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Bieganie z pulsometrem może być motorem napędowym naszej chęci wyjścia na trening, demotywującym czynnikiem obniżającym chęć podejmowania regularnego treningu lub pełnić funkcję zdrowego rozsądku, który – omamiony napływającymi endorfinami – ignoruje sygnały organizmu o rosnącym zmęczeniu. Mądrze wykorzystany pomoże zrzucić zbędny balast, a także – co stanowi pewien paradoks – zatrzyma zapędy sprinterskie, dzięki czemu trenujący zacznie biegać szybciej.

Serce sportowca wytrzymałościowego różni się od serca osoby nie ćwiczącej – przede wszystkim rozmiarem. Serce sportowca jest nieco większe z powodu większej pojemności lewej komory. Przez wiele lat uważane to było za niezdrowe, ponieważ taki rozmiar graniczył z patologią. Dzisiaj kardiolodzy odróżniają patologicznie powiększone serca od serc sportowców. Zdają sobie także sprawę, że u tych ostatnich nie jest to objaw choroby, a wręcz przeciwnie.