Wiek XXI jest nazywany wiekiem kompetencji – kompetentnych ludzi. Potrzebni są oni w każdej branży. Również w sporcie. Kompetencja jest elementarnym składnikiem mistrzostwa, które z kolei najczęściej kojarzone jest z zawodnikiem. Naturalnie, większość działań skupionych jest na sportowcu lub skierowanych w jego stronę.

Fizjoterapeuta, biomechanik, psycholog i inni współpracownicy trenera działają głównie z myślą o zawodniku. We współczesnym sporcie jednak coraz częściej dostrzega się plusy ujęcia systemowego – nie tylko zawodnik, ale też inni pracujący na sportowy wynik muszą dbać o swoją formę i dobre relacje w grupie. W takim ujęciu postacią kluczową jest TRENER. Stanowi on niejako centralne ogniowo, zarządza procesem szkolenia, koordynuje szereg zadań, spełnia różnorodne funkcje i realizuje zadania, dobiera współpracowników i w dużej mierze to właśnie on jest odpowiedzialny za klimat panujący w zespole.

W odczuciu wielu szkoleniowców jest to nieco idealistyczna wizja pracy trenerskiej. W naszych realiach wielu trenerów oprócz wyzwań stricte szkoleniowych przyjmuje też obowiązki związane z organizacją szkolenia – od opracowywania projektów pozwalających na pozyskanie funduszy i negocjacje z ewentualnymi sponsorami, przez ubezpieczenie zawodników, wybór i zakup strojów, po zabezpieczenie wyjazdów na zawody, zapewnienie wyżywienia itd. Oprócz tego muszą jeszcze znaleźć czas, miejsce i energię na „ludzkie gesty” – rozmowę z zawodnikiem, podziękowanie współpracownikom, współpracę z mediami, dyplomację w kontaktach z działaczami oraz refleksję (oby nierozerwalnie połączoną z szacunkiem) nad samym sobą – i jako trenerem, i jako człowiekiem. Swoisty natłok tych wyzwań jest nie lada obciążeniem. Tym większym, im mniejsza jest dbałość trenera o samodoskonalenie…

O społeczne mistrzostwo

Budujące jest, że coraz więcej trenerów dba o regularne i konsekwentne podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych. Udział w szkoleniach i kursokonferencjach, a także zdobywanie kolejnych klas trenerskich to doskonała ścieżka rozwoju. Zwłaszcza że świadomi nowych trendów oraz konkurencji organizatorzy takich szkoleń dokładają dużych starań, by program był bogaty. Odpowiadają jednocześnie niejako na naturalne zapotrzebowanie tkwiące dziś w sporcie i ukierunkowanie na holizm. Plany zajęć, wykładów i warsztatów coraz częściej uwzględniają nie tylko zagadnienia związane z daną dyscypliną, biomechaniką, fizjologią, suplementacją, dietetyką, ale również z psychologią – także tą dedykowaną trenerom (a nie wyłącznie zawodnikom).

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Od zakończenia olimpiady w Londynie (2012 r.) upłynęło już kilka miesięcy i nadszedł czas, by spokojnie przeanalizować występ naszych pływaków. Wstępne wnioski są jednoznaczne – było fatalnie. Na myśl nasuwa się oczywiste pytanie: „Dlaczego tak się stało?”.

Zdarza się, że zawody sportowe są rozgrywane w nietypowych warunkach pogodowych. Czasem okoliczności mogą być wręcz ekstremalne, gdyż pogoda może sprawić organizatorom nie lada kłopot.