Jest taki człowiek w zespole, który pozostaje naszym wyrzutem sumienia, twardym grochem, na którym wymoszczony jest trenerski materac złudzeń. Jest taki człowiek, którego wzroku często unikamy i z którym staramy się nie mijać w opustoszałym korytarzu. Jest taki człowiek, którego stworzyliśmy sami z mikstury oczekiwań i nadziei: rezerwowy, czyli zawodnik in spe. Tak często nie potrafimy znaleźć sposobu na to, aby zmierzyć się z jego rozczarowaniem

No dobrze, ale po czyjej stronie tak naprawdę leży problem: sportowca, który z jakiegoś powodu nie wpasował się w plan szkoleniowca, czy tego drugiego, który z sobie znanych powodów uznał, że dany zawodnik najbardziej pomoże swojemu zespołowi jak najdalej od boiska. Bo tak przecież można dosłownie interpretować wskazanie komuś miejsca na ławce rezerwowych. To taki przekaz, który bardzo łatwo ulega wpływowi tego, który go interpretuje, a gubi przy tym intencjonalne treści wpisane przez autora. Gdy sportowiec dowiaduje się, że jego miejsce to plastikowe krzesełko pod spękaną wiatą, gdzie zimny wiatr zdecydowanie wygrywa z gorącymi emocjami, jego podstawową konstatacją może być właśnie: „jestem niepotrzebny”.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 16  Strona 17  Strona 18  Strona 19

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Bez względu na to, czy ktoś jest trenerem, czy też ćwiczy amatorsko, zapewne wielokrotnie mówiono mu, że aktywność sportową powinno się poprzedzić rozgrzewką. Czy jednak ktoś zadaje sobie pytanie, jak określona forma rozgrzewki przekłada się na wynik sportowy lub czy niewłaściwie przeprowadzona nie ograniczy zdolności wysiłkowych? A może schłodzenie mięśni w niektórych przypadkach poprawi osiągi sportowe?

Mecz można wygrać, przegrać albo zremisować – brzmi jeden z bon motów legendarnego trenera piłki nożnej, Kazimierza Górskiego. W świecie tak wyładowanym presją, że aż nieustannie pożerającym własny ogon, trzeba by zmodyfikować to powiedzenie, ponieważ na porażkę nie ma już miejsca. Tylko co w takim razie zrobić, kiedy jednak zdarzy nam się ulec rywalowi?