Bez względu na to, czy ktoś jest trenerem, czy też ćwiczy amatorsko, zapewne wielokrotnie mówiono mu, że aktywność sportową powinno się poprzedzić rozgrzewką. Czy jednak ktoś zadaje sobie pytanie, jak określona forma rozgrzewki przekłada się na wynik sportowy lub czy niewłaściwie przeprowadzona nie ograniczy zdolności wysiłkowych? A może schłodzenie mięśni w niektórych przypadkach poprawi osiągi sportowe?

Większość osób podczas rozgrzewki dąży po prostu do zwiększenia temperatury ciała. Odpowiednio przeprowadzona rozgrzewka ma jednak dodatkowe znaczenie. Pozwala na zwiększenie przepływu krwi przez pracujące mięśnie kosztem niektórych narządów. Ponadto podczas rozgrzewki wzrasta poziom metabolizmu energetycznego mięśni. Obie te składowe (wzrost metabolizmu mięśni oraz przepływu krwi) zwiększają docelowo temperaturę konkretnych grup mięśniowych. W takich warunkach mięśnie jeszcze przed zaplanowanym wysiłkiem fizycznym są już gotowe do lepszych osiągów. Generalnie rozgrzewka ma sens wówczas, gdy jednym z celów jest zminimalizowanie prawdopodobieństwa kontuzji lub też gdy chcemy w pierwszych sekundach ćwiczenia dysponować większą mocą mięśniową (optymalna temperatura mięśni sprzyja dużej mocy mięśniowej). Moc mięśniowa jest istotna przykładowo w niektórych sportach lekkoatletycznych (np. szybkość startu podczas sprintu). Jest jednak pewne ryzyko związane z bezkrytycznym podejściem do tematu „rozgrzewania” ciała przed wysiłkiem. Mianowicie zbyt wysoka temperatura mięśni (zwłaszcza gdy trenujemy podczas upałów) ograniczy zdolność do wysiłku fizycznego, ponieważ sprzyjać będzie przegrzaniu. Ponadto wraz z nadmierną ciepłotą ciała szybciej pojawią się symptomy zmęczenia (zwłaszcza tzw. zmęczenia centralnego). Tym samym możesz nie ukończyć zaplanowanego treningu, np. biegu długodystansowego. Czy nie lepiej w takich warunkach schłodzić mięśnie, zamiast je rozgrzewać?

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 20  Strona 21  Strona 22  Strona 23

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Jest taki człowiek w zespole, który pozostaje naszym wyrzutem sumienia, twardym grochem, na którym wymoszczony jest trenerski materac złudzeń. Jest taki człowiek, którego wzroku często unikamy i z którym staramy się nie mijać w opustoszałym korytarzu. Jest taki człowiek, którego stworzyliśmy sami z mikstury oczekiwań i nadziei: rezerwowy, czyli zawodnik in spe. Tak często nie potrafimy znaleźć sposobu na to, aby zmierzyć się z jego rozczarowaniem

Mecz można wygrać, przegrać albo zremisować – brzmi jeden z bon motów legendarnego trenera piłki nożnej, Kazimierza Górskiego. W świecie tak wyładowanym presją, że aż nieustannie pożerającym własny ogon, trzeba by zmodyfikować to powiedzenie, ponieważ na porażkę nie ma już miejsca. Tylko co w takim razie zrobić, kiedy jednak zdarzy nam się ulec rywalowi?