Przywykliśmy do tego, że łatwo otwieramy worki i wrzucamy do do nich poszczególne elementy rzeczywistości, kategoryzując na lewo i prawo. Wychodzenie na podwórko i wyrabianie normy na orlikach czy trasach biegowych to droga do zdrowia, podczas gdy spędzanie czasu przy grach komputerowych to w najlepszym przypadku kręta droga do nadwagi. Zdigitalizowana rzeczywistość nie jest jednak tak bardzo zero-jedynkowa, jak mogłoby się wydawać, a nasze konsole mogą się okazać sojusznikiem w drodze do fizycznej perfekcji. Szok? Nie, to tylko XXI wiek.

Od czasu, gdy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku z wypiekami na policzkach biliśmy rekordy podwórka na Pegasusach, minęło już sporo czasu i świat pikseli nabrał ostrości HD. Stacje do gier stały się w tym czasie o wiele bardziej responsywnymi narzędziami, które zmieniły również funkcję gracza – z operatora kilku klawiszy na zawieszonym na końcu kabla padzie wyrósł on na głównego bohatera wydarzeń w telewizorze. Tak, bohatera, ponieważ ma on istotny wpływ na coraz mniej liniowy przebieg wydarzeń w oferowanych grach.

Ale jak to wszystko ma się do trenowania? Otóż sprawy te są ze sobą mocno powiązane – na tyle, że dziś wyznaczają już nowe trendy dla świata sportu. Zarzewiem rewolucji stał się moduł Kinect, opracowany przez firmę Microsoft dla konsoli Xbox 360. To rozwiązanie, które pozwala użytkownikowi na sterowanie w grach bez konieczności użycia obsługiwanego manualnie kontrolera. O tym, jak wielki był to przełom, świadczy fakt, że do 2010 roku – czyli aż do wprowadzenia Kinect na rynek – świat gier multimedialnych przez trzy dekady zdominowany był przez różne formy i późne mutacje dżojstików oraz padów. To firma Atari jeszcze w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku wprowadziła tę formę sterowania wydarzeniami na ekranie, zapewniając graczom nieznane wcześniej doznania. O ile wrażenie użytkowników było bardzo pozytywne, a kolejne dżojstiki coraz bardziej wymyślne i rozbudowane, o tyle przez kolejnych trzydzieści lat sterowaniem w grach zajmowała się wyłącznie dłoń – a z czasem dwie dłonie. Trzeba przyznać, że to słaby argument w – nomen omen – ręce obrońców ewentualnych prozdrowotnych funkcji gier.

Między innymi dlatego wprowadzenie sensora Kinect było tak dużym przełomem. Na ten niewielki moduł składają się: dwie kamery, promiennik podczerwieni i akcelerometr. Do tego dochodzi mechanizm pozwalający na niezależne od mechanicznej interwencji użytkownika ruchy modułu podstawowego. O ile pierwsza z kamer ma za zadanie wyłącznie rejestrowanie standardowego obrazu wideo, o tyle druga pełni o wiele ważniejszą funkcję, związaną z odczytywaniem tak zwanego światła strukturalnego. Promiennik podczerwieni rzuca w przestrzeń siatkę punktów, które są rejestrowane dzięki specjalnemu filtrowi. Wprowadzenie odczytu głębokości umożliwia zrekonstruowanie położenia poszczególnych kluczowych elementów w przestrzeni. Następnie rejestrowany obraz zostaje zrekonstruowany przez specjalne oprogramowanie, które na zasadzie gry „połącz kropki” spaja kluczowe punkty w rekonstrukcję postaci gracza. Teraz pozostaje tylko dołożyć kolory i tekstury do odtworzonego obrazu, dzięki wsparciu drugiej kamery.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Alberto salazar urodził się w 1958 r. trenował biegi długodystansowe, osiągając wiele znaczących sukcesów, z pobiciem rekordu świata włącznie. W wieku 20 lat w biegu ulicznym na dystansie 7 mil w Falmouth dobiegł do mety skrajnie wyczerpany. stracił przytomność, a temperatura jego ciała wynosiła 41,7°c. Mimo że zajął dopiero 10. miejsce, nauczył się przekraczać własne granice do osiągnięcia lepszego wyniku. W swoim pierwszym maratonie zwyciężył. W drugim również, zapowiadając od razu dziennikarzom, że w kolejnym chce pobić rekord świata. Jak...

Masz już siłę, masz dynamikę! Ba, czasem nawet okazuje się, że z Twoją szybkością też nie jest najgorzej. Robisz życiówki, waga trzyma się na ustalonym poziomie, a kilogramy nawet nie myślą o tym, aby coś mieszać. Suplementy pod kontrolą, nawodnienie niczego sobie. Czego jeszcze może Ci brakować? Stabilizacji. I to bynajmniej nie w obrębie powyższych elementów, ale jako oddzielnego elementu treningu.