Narciarze w wełnianych swetrach i grubych skarpetach do kolan, tenisistki w powłóczystych sukniach – to, co kiedyś było normą na kortach, stadionach i boiskach, dziś może wywołać jedynie uśmiech. Dawno minęły czasy, kiedy rola odzieży sportowej nie różniła się wiele od roli codziennego ubioru. Przede wszystkim miała służyć do okrycia ciała i chronić przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, a czasem także – np. w wypadku tenisistek – pełnić funkcję estetyczną. Jedyne powiązanie stroju sportowego z wynikiem...

Nowoczesna technologia pozwala na skuteczne wspomaganie naturalnych predyspozycji zawodnika lub optymalizowanie wpływu czynników zewnętrznych na wynik. Ewolucja stroju sportowego doprowadziła do tego, że dziś może on regulować temperaturę ciała, co wpływa na pracę serca i wydajność organizmu. Jak to działa? Człowiek, aby prawidłowo funkcjonować, powinien utrzymywać ciepłotę ciała w określonym zakresie wartości (w wypadku mierzenia temperatury pod pachą zwykle przyjmuje się, że prawidłowy wynik mieści się w przedziale 36,4-37°C). W tym celu musi dostarczyć organizmowi „paliwa”, tj. jedzenia i picia, niezbędnego do wytworzenia energii. W przypadku, gdy – pod wpływem ruchu, temperatury otoczenia czy adrenaliny – wytworzy się za dużo ciepła, organizm obniża swoją temperaturę poprzez wzmożone wydzielanie potu. Choć oba te procesy – jedzenie i pocenie się – są w pełni naturalne i niezbędne dla prawidłowej pracy organizmu, ten drugi bywa kłopotliwy i może powodować dyskomfort. Warto więc nauczyć się racjonalnie nim gospodarować. I tutaj właśnie z pomocą przychodzi odzież termoaktywna. O jej właściwościach opowiada Dominik Kosuń, dyrektor zarządzający Brubeck, producenta tego typu odzieży.

Piotr Dębiński: Na czym polega rewolucja w dziedzinie stroju sportowego, jaką przyniosło wprowadzenie odzieży termoaktywnej?

Dominik Kosuń: Słowo „rewolucja” to dobre określenie. Do tej pory sportowcy skazani byli na odzież bawełnianą, ewentualnie poliestrową, która słabo radziła sobie z problemem potliwości w trakcie wysiłku fizycznego. W efekcie pojawiały się kłopoty z utrzymaniem względnie małych skoków temperatury ciała. Dla przykładu, w trakcie intensywnego wysiłku organizm szybko się rozgrzewa, więc zwiększa się ilość produkowanego w celu obniżenia temperatury ciała potu, którym koszulka bawełniana szybko nasiąka. Jest mokra i ciężka, ponieważ nie uwalnia zatrzymanej wilgoci. Ponadto w sytuacji, kiedy zmniejszymy intensywność wysiłku, a mamy już mokrą koszulkę po wcześniejszej aktywności, pojawia się nieprzyjemny chłód. W odzieży termoaktywnej dzięki zastosowaniu specjalnych przędz oraz dwuwarstwowej struktury materiału ten problem został zminimalizowany. Warstwa wewnętrzna odzieży odprowadza wilgoć na zewnątrz, dzięki czemu skóra ma zapewniony maksymalny komfort, nawet podczas intensywnego wysiłku. Warstwa zewnętrzna natomiast pełni funkcję termoizolacyjną. Chroni przed przenikaniem chłodnego powietrza do wewnątrz oraz naturalną utratą ciepła. W miejscach o wzmożonej potliwości dodatkowo stosowana jest cieńsza dzianina o strukturze siatki, która zwiększa efektywność odprowadzania wilgoci. Rewolucyjna okazała się także technologia seamless, pozwalająca na produkowanie odzieży bezszwowej, co zwiększa komfort użytkowania i przyleganie koszulki do ciała.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

W okresie letnim niektórzy szkoleniowcy decydują się na przesunięcie treningu na wcześniejszą lub późniejszą porę dnia. Podczas dużych upałów temperatura jest wtedy niższa, więc logiczne wydaje się trenowanie w tym czasie. Jednak czy taka zmiana odbywa się bez żadnych konsekwencji dla organizmu sportowca?

Napastnik piłkarskiej reprezentacji Ukrainy, Marko Dević, mija angielskiego obrońcę i uderza futbolówkę obok wybiegającego z bramki golkipera reprezentacji Anglii. Piłka trąca bramkarza w rękę i nieuchronnie zmierza do siatki. Już chwilę po tym, jak przekroczyła ona linię bramkową, wybija ją Anglik – John Terry. Ku zaskoczeniu kibiców na trybunach i milionów widzów przed telewizorami sędzia nie uznaje trafienia.