Masz już siłę, masz dynamikę! Ba, czasem nawet okazuje się, że z Twoją szybkością też nie jest najgorzej. Robisz życiówki, waga trzyma się na ustalonym poziomie, a kilogramy nawet nie myślą o tym, aby coś mieszać. Suplementy pod kontrolą, nawodnienie niczego sobie. Czego jeszcze może Ci brakować? Stabilizacji. I to bynajmniej nie w obrębie powyższych elementów, ale jako oddzielnego elementu treningu.

Czym jest trening stabilizacji? Angielska nazwa core stability dokładnie wskazuje przedmiot zainteresowania tego typu treningu: wzmacnianie mięśni rdzenia, które zajmują wewnętrzną część brzucha. Ich zadaniem jest zapewnienie możliwie najbezpieczniejszej, czyli stabilnej pozycji kręgosłupa. Pracują one nie tylko podczas wyrafinowanej aktywności fizycznej. Siedzisz właśnie przy biurku? A może czytasz nasz magazyn na stojąco w autobusie? Ty masz teraz chwilę dla siebie, ale Twoje mięśnie rdzenia już nie. One właśnie w tej chwili ciężko pracują.

Mięśnie te są pobudzane w trakcie każdej aktywności fizycznej – ich odpowiednie przygotowanie może nie tylko wpłynąć na zwiększenie stabilności, ale także w pewnym stopniu odciążyć inne partie mięśniowe, co wpływa na poprawę takich parametrów naszej pracy jak siła, dynamika i szybkość. Co więcej, w przypadku dolegliwości w dolnej partii pleców często okazuje się, że za bóle odpowiadają osłabione mięśnie głębokie, które niedostatecznie spełniają swoją funkcję, czyli ich skurcze nie zapewniają oczekiwanej stabilności w obrębie kręgosłupa.

Przyjrzyjmy się temu problemowi od strony anatomii. Abigail Ellsworth w książce Anatomia treningu mięśni tułowia tłumaczy pracę mięśni głębokich w niezwykle prosty sposób: „Ćwiczenia stabilności mięśni podstawowych tułowia wymagają przeciwstawienia się ruchowi w kręgosłupie lędźwiowym przez aktywację mięśni brzusznych i stabilizatorów głębokich. Oznacza to, że kręgosłup w trakcie ćwiczenia nie porusza się – celem jest pozostawanie w położeniu naturalnym”1. Wzmocnienie mięśni rdzenia daje jednak znacznie więcej pozytywnych efektów, o czym wzmiankowano już przed chwilą. Podstawowym rezultatem jest lepsza predyspozycja układu mięśniowo-szkieletowego człowieka do wykonywania bardziej złożonych ruchów.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Alberto salazar urodził się w 1958 r. trenował biegi długodystansowe, osiągając wiele znaczących sukcesów, z pobiciem rekordu świata włącznie. W wieku 20 lat w biegu ulicznym na dystansie 7 mil w Falmouth dobiegł do mety skrajnie wyczerpany. stracił przytomność, a temperatura jego ciała wynosiła 41,7°c. Mimo że zajął dopiero 10. miejsce, nauczył się przekraczać własne granice do osiągnięcia lepszego wyniku. W swoim pierwszym maratonie zwyciężył. W drugim również, zapowiadając od razu dziennikarzom, że w kolejnym chce pobić rekord świata. Jak...

Przywykliśmy do tego, że łatwo otwieramy worki i wrzucamy do do nich poszczególne elementy rzeczywistości, kategoryzując na lewo i prawo. Wychodzenie na podwórko i wyrabianie normy na orlikach czy trasach biegowych to droga do zdrowia, podczas gdy spędzanie czasu przy grach komputerowych to w najlepszym przypadku kręta droga do nadwagi. Zdigitalizowana rzeczywistość nie jest jednak tak bardzo zero-jedynkowa, jak mogłoby się wydawać, a nasze konsole mogą się okazać sojusznikiem w drodze do fizycznej perfekcji. Szok? Nie, to tylko XXI wiek.