Od chwili, kiedy telefon komórkowy przestał przypominać radiostację radzieckiego żołnierza i stał się smukłym, wielofunkcyjnym urządzeniem, jego zastosowanie w treningu stało się samonarzucającą się możliwością. Dziś, dysponując nowoczesnym smartfonem, jesteśmy w stanie zdalnie zarządzać przygotowaniem sportowców lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie ukrywam, że musiałem walczyć ze sobą, aby nie przedstawić państwu mojej prywatnej klasyfikacji dziesięciu ulubionych sportowych aplikacji mobilnych. Do tych, z których korzystam na co dzień, jestem przekonany w stu procentach i mogę je polecać z czystym sumieniem. Ponieważ jednak ogniskują się one wokół specyfiki pracy w ramach trenowanej przeze mnie dyscypliny, postanowiłem wrócić do początku i przedstawić bardziej ogólne programy. Takie, które może stosować każdy trener, niezależnie od dziedziny sportu i poziomu zaawansowania prowadzonych zawodników.

Kluczem doboru programów była ich użyteczność, łatwość obsługi oraz stabilność. Pod uwagę brałem aplikacje na system Android, czyli najpopularniejszy obecnie system w smartfonach w Polsce (konkurencyjne Windows Mobile oraz iOS mają odrębne aplikacje). Jedynym wyjątkiem w dalszej prezentacji jest aplikacja na PC, ale z bardzo uproszczonym dostępem ze smartfonów przez przeglądarki internetowe i dedykowaną aplikację. Wśród omawianych propozycji znalazły się wyłącznie darmowe programy dostępne w ramach Google Play (play.google. com – wymaga wyłącznie zarejestrowania darmowego konta w Google). Oczywiście, właściwie każdy program będzie miał płatną konkurencję, ale w wypadku oprogramowania mobilnego istnieje bardzo silny ruch programistów niezależnych, tworzących bezpłatne, ale bogate w funkcjonalności programy stanowiące duże zagrożenie dla markowych produktów. Ponadto najwięksi producenci w większości przypadków udostępniają wersje lite, które nie są płatne, a od rozbudowanych programów finalnych różnią się wyłącznie zakresem dostępnych opcji. Bardzo często jednak ten ograniczony zasób funkcji w zupełności nam wystarczy.

Monitoring obecności

Sport na wielu poziomach – poza zawodowym – stawia przed trenerami wyzwanie dostosowania planowanych zajęć do różnej i nierzadko trudnej do przewidzenia liczby uczestników. Sportowcy dzielący swój czas między uprawianie danej dyscypliny a obowiązki rodzinne, szkolne lub zawodowe nie zawsze mogą brać udział w treningach. Dlatego też w wielu wypadkach frekwencja na zajęciach jest zagadką do ostatniej chwili, a nierzadko trener na bieżąco musi zmieniać organizację ćwiczeń, aby dostosować je do innej niż założona liczby osób (niestety, przeważnie mniejszej niż oczekiwano).

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Spotykamy się ponownie – tym razem, aby przedstawić możliwości, jakie dają nam często uważane za nowość, a tak naprawdę znane od wielu lat, akcesoria czy przyrządy treningowe. Właśnie takie są kettlebells – odważniki o specyficznym kształcie, wyglądające jak kula armatnia z uchwytem, występujące w różnych wersjach wagowych, wywodzące się z Rosji, a wymyślone już w 1700 roku.

Rozgrzewka, wstęp, część główna, zakończenie. I zawodnicy wykonujący zadane ćwiczenia bez pasji, doskonale wiedzący, że po formie A wystąpi forma B, następnie forma C i aż do końca nie będzie żadnego zaskoczenia. Gdyby, na wzór loterii, kolejne ćwiczenia, niczym szczęśliwe liczby, mieli wytypować zawodnicy, padłoby podejrzanie wiele „szóstek”. A może da się inaczej? Dlaczego nie poszukać inspiracji w innych dyscyplinach?