Choć w seniorskiej piłce nożnej na boisku występuje równocześnie po jedenastu zawodników z każdej strony (przy wyjątkowym naprzykrzaniu się sędziemu nie musi to być jednak regułą przez dziewięćdziesiąt minut), praktycznie nie pojawiają się sytuacje, w których bramki padałyby po akcji wymagającej aktywnego udziału wszystkich graczy.

Jak w wielkich korporacjach, w futbolu również działamy projektowo, angażując do każdej takiej operacji specjalnie dobrane podzespoły. Brzmi znajomo? Małe gry to właśnie taki poligon doświadczalny dla działania w podgrupach.

Boisko piłkarskie – na pierwszy rzut oka duży, zielony prostokąt i niewiele komplikacji. Nic podobnego. Białe linie wyraźnie dzielą je na strefy, które ograniczają swobodę jednej drużyny w atakowaniu, a drugiej dają dodatkowe wsparcie w obronie. Jeśli jeszcze dołożyć do tego dodatkową grę strefą – tę niewidoczną gołym okiem, ale wyznaczaną przez trenerów – okazuje się, że kawałek trawnika można zamienić w wielowarstwową układankę. Przykłady? Proszę bardzo. W poziomie można wyróżnić trzy podstawowe strefy – tercję defensywną, tercję środkową i tercję ofensywną.

Dodatkowo w pionie można podzielić boisko na trzy podstawowe sektory: dwa skrzydła i środek lub – jak robi to choćby Pep Guardiola (o czym dalej) – na pięć stref.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 16  Strona 17  Strona 18  Strona 19

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Finały mistrzostw świata w 2014 roku przypominały podróż w czasie. Na pierwszy rzut oka trudno jednak było jednoznacznie ustalić zwrot wektora: czy to w przyszłość, czy może w przeszłość? Oto na naszych oczach historia albo postanowiła zawrócić i zrobić rundę honorową, albo napisać się na nowo. A dokąd tak naokoło zmierzamy? Do ustawień rozpoczynających się od jeden – trzy – itd. według trenerów finalistów.

Często myślę, że zawodnicy różnych dyscyplin sportowych, ale też coraz częściej osoby trenujące amatorsko to niewolnicy planów treningów, założeń i taktyki. Wydaje się, że to naturalne, bo przecież na tym polega sport i okres przygotowań do występów na różnych arenach. Jednak coraz częściej mówi się otwarcie o tym, że szczególnie ci, którzy osiągnęli poziom mistrzowski w danej dyscyplinie, trenują instynktownie. I tu zaczyna się cała historia i kolejne pytania. A więc zaczynajmy.