W coraz chłodniejsze dni, kiedy rozgrywki sportów uprawianych na zewnętrz zbliżają się do końca lub półmetka, coraz intensywniej musimy myśleć o zagospodarowaniu czasu zawodnikom do chwili, kiedy aura stanie się bardziej przyjazna. To najlepszy moment, aby skupić się na partiach mięśniowych mniej lub bardziej traktowanych po macoszemu w cyklach startowych.

Okres jesienno-zimowy to czas, kiedy zajęcia prowadzone na dworze coraz częściej przenosimy do sal gimnastycznych. Dzieje się tak zwłaszcza po zamknięciu cyklu startowego, kiedy do okresu przygotowań zostało jeszcze dużo czasu, a od ostatniego występu mistrzowskiego mijają już nie dni, ale raczej tygodnie. Oczywiście, każdy cykl można zakończyć okresem roztrenowania i wysłać zawodników na odpoczynek, ale w wielu wypadkach ekonomia oraz higiena mentalna prowadzenia zespołu (czy pojedynczych sportowców w przypadku dyscyplin indywidualnych) wskazują na to, że pewien kapitał motoryczny jest w ten sposób trwoniony. O ile sam wypoczynek stanowi bardzo istotny element planu treningowego, o tyle jego rozciąganie ponad dające się uzasadnić celami szkoleniowymi ramy może prowadzić do rezultatów przeciwnych od wstępnie zamierzonych. Dlatego czas wolny od udziału w rozgrywkach lub startach mistrzowskich, oferowany nam hojnie przez klimat, można wykorzystać na skupienie się na partiach mięśniowych, które w treningu w okresie startowym aktywizowane są w mniejszym stopniu i najczęściej nie w treningu bezpośrednim. Przy tym należy pamiętać, że praca w czasie rozgrywek sprzyja raczej doskonaleniu dynamiki i szybkości w ramach poszczególnych mikrocyklów, stąd nawet jeżeli wykonujemy pracę poświęconą określonym partiom, ma ona przeważnie charakter aktywizujący i przygotowujący aparat ruchowy do konkretnego występu niż doskonalący go w planie długofalowym. Nie jest to bynajmniej błąd merytoryczny, lecz efekt ekonomiki planowania pracy szkoleniowej w czasie, w którym praca trenerów i zawodników rozliczana jest przede wszystkim na podstawie osiąganego na bieżąco wyniku sportowego.

Dodatkowo warto pamiętać, że w wielu dyscyplinach na wzmacnianie konkretnych partii mięśniowych, choć finalnie wykorzystuje się je w dużym stopniu, często czas poświęca się tylko w okresie przygotowania ogólnego i ukierunkowanego, marginalizując tę kwestię w trakcie przygotowania specjalistycznego.

Pomijając dyskusję o procesie trenowania jako większej całości ujętej w makrocykle, chciałbym skupić się tutaj wyłącznie na wykorzystaniu czasu między rozgrywkami. Szkoleniowcom, którzy szukają pomysłu lub inspiracji na ten okres, chciałbym zaproponować potraktowanie w owym czasie z większą uwagą mięśni tułowia. Nie ma dyscypliny, w której kształtowanie i wzmacnianie tych partii pozostaje bez wpływu na predyspozycje zawodnika do osiągania wyniku sportowego. Dodatkowo istotnie oddziałują one na aparat ruchowy – są więc ważne nie tylko przy uprawianiu sportu, lecz także w codziennym funkcjonowaniu organizmu, w tym również w profilaktyce urazów, które można nabyć w najbardziej prozaicznych sytuacjach. Ponadto należy pamiętać, że pobudzanie tych mięśni sprzyja aktywizacji układu oddechowo-krążeniowego i w konsekwencji pracy nad wytrzymałością organizmu, postrzeganego holistycznie.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Trudno jest stworzyć koncepcję treningu, która swoją innowacyjnością budziłaby zachwyt i odsuwała w cień inne pomysły czy inicjatywy. I chyba nie o to chodzi, chociaż w pewnym sensie tak się stało w wypadku naszej propozycji ćwiczeń oporowych.

Czytnik urazów głowy dla zawodników futbolu amerykańskiego stworzony przez firmę i1 Biometrics, był testowany przez uczniów Middletown High School w stanie Nowy Jork w ostatnich tygodniach maja tego roku. Zawodnicy kilku drużyn piłkarskich trenowali z czytnikami przez trzy dni.