Jedni chwalą, drudzy krytykują, ale nikt nie jest obojętny. Nie, nie – mowa tu nie o żadnym z polskich polityków ani o kolejnym telewizyjnym show dla celebrytów. To FC Barcelona – drużyna fenomen, która zmienia oblicze piłki nożnej, co chwilę wytyczając nowe granice, aby zaraz bezczelnie je przekroczyć. Czy możemy choć w małym stopniu podążyć ich śladami?

Wydaje się, że dziś wszyscy o FCB wiedzą wszystko, ale to wciąż za mało, aby gdzieś na świecie powstał dokładnie taki sam zespół, będący ucieleśnieniem filozofii futbolu z Camp Nou. Oczywiście nic nie dzieje się tylko dlatego, że ktoś tego chce – Barcelona to długofalowy, zaplanowany i w pełni kontrolowany proces. Ta drużyna nie jest, ale staje się. Staje się coraz lepsza i coraz mniej osiągalna. Musi jednak stosować rozwiązania, które mogą okazać się bodźcami do rozwoju także dla zespołów, które mają nieco mniej Messich w składzie i nieco mniejszy potencjał rozwoju.

B(yć) jak Barcelona

Jak opisać styl FC Barcelona, z jednej strony bez popadania w truizmy, a z drugiej bez tworzenia pracy naukowej na ten temat? Posłużmy się liczbami, a statystyki opisujące piłkę nożną niech będą naszym przewodnikiem w podróży do serca Blaugrany.

PO PIERWSZE: PODANIA Barcelona wykonuje ich nawet po 700 w trakcie meczu! Tylko dla przykładu – trzy ostatnie spotkania, które poprzedziły ukończenie tego tekstu, przyniosły następujące wyniki: 496 (28 lutego 2015 roku w wygranym 3:1 wyjazdowym meczu La Liga z Granadą), 767 (4 marca 2015 roku w wygranym 3:1 wyjazdowym meczu Pucharu Króla z Villarreal) i 518 (8 marca 2015 w wygranym 6:1 domowym meczu La Liga z Rayo Valecano)1. Co najważniejsze, dokładność podań Barcelony jest równie wysoka – stanowi przeciętnie 87,9proc.!

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 38  Strona 39  Strona 40  Strona 41

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Od czasów, gdy spopularyzowano różne sztuki walki, ludzie zastanawiają się, czy to, co ćwiczą, jest realne i czy można to zastosować w sytuacji zagrożenia, czy może to tylko bajki i układy formalne z filmów klasy B.

Stabilizacja centralna to podstawa zapobiegania kontuzjom i podstawa poprawy możliwości ruchowych zawodników. Często jednak nie jest uwzględniana w planach treningowych, spycha się ją na ich margines lub – jeśli w ogóle zagości w kalendarzu – traktowana jest po macoszemu. To błąd, bo niezależnie od wieku naszych sportowców dostosowane do ich możliwości i potrzeb ćwiczenia tego typu zawsze będą potrzebne do utrzymania właściwej postawy ciała i zwiększenia ich możliwości.