Na temat zagadnień związanych ze zmianami ustawienia drużyny w trakcie meczu, które budzą tyle kontrowersji wśród kibiców i komentatorów sportowych, pisze Jakub Myszkorowski.

Przede wszystkim mówienie o tym, że zespół „gra” w jakimś ustawieniu przez cały mecz jest intelektualnym nadużyciem. Jako żywo, żadna drużyna nie ma fizycznie jednakowego kształtu nawet na przestrzeni kilku minut, ponieważ zupełnie inaczej organizuje się do atakowania, a inaczej do bronienia. Fazy posiadania i bez posiadania również dzieli się na subfazy. Tę pierwszą choćby na subfazę otwierania, budowania i finalizacji. W każdej z nich pozycja piłki i planowane dalsze działanie wyznaczane jest również przez odmienne ustawienie zawodników. Kiedy więc komentator wspomina, że zespół gra w systemie 1-4-4-2 (przy czym o tej pierwszej jedynce mało kto wspomni, bo po co w ogóle zawracać sobie głowę bramkarzem…), tak naprawdę mówi o uśrednionym ustawieniu nieprzypisanym do żadnej konkretnej fazy. Ten sam zespół będzie np. rozpoczynał subfazę otwierania w ustawieniu 1-4-2-4, aby potem przejść do 1-3-3-4, a finalizował w ramach 1-2-3-5. I nadal organizacyjnie da się uśrednić do 1-4-4-2.

Głowa zaczyna nas boleć. Tym bardziej gdy komentatorzy wspominają o zmianach taktyki w przerwie lub jeszcze w trakcie trwania meczu. Mowa o tych chwilach, kiedy trenerzy wykazują nadekspresję w gestykulacji i obficie wymachując rękami, wskazując kolejno palcami, próbują przeprowadzić operację na żywym organizmie. Jeśli proces ten nie jest poprzedzony odpowiednim treningiem, dostarczeniem informacji teoretycznej i wkomponowany w możliwości taktyczne zespołu, kończy się to katastrofą w dwóch wymiarach: wewnętrznym i zewnętrznym. Wewnętrznym, ponieważ rodzi chaos, irytację i zniecierpliwienie zawodników wskutek dezinformacji i braku jednoznacznych wytycznych. Zewnętrznym, bo żaden rywal nie będzie spokojnie przyglądał się temu, jak przeciwnicy miotają się bezwładnie po boisku, lecz zacznie metodycznie i konsekwentnie punktować pojawiające się w ten sposób błędy w ustawieniu. Do czego to może prowadzić? Widzieliśmy dobrze choćby podczas zakończonych niedawno finałów mistrzostw świata. Niektórzy zawodnicy reprezentacji po przegranym meczu stawali przed dziennikarzami, aby otwarcie mówić o tym, że nie rozumieli zmian w taktyce i nie wiedzieli, jak mają grać. Czy wynika to ze złego przygotowania na poziomie wdrożenia nowego systemu, czy z małych umiejętności taktycznych graczy – to drugorzędna kwestia. W obu przypadkach problem ma jeden człowiek: trener. Aby nie dotyczył on nas, wskazuję dalej trzy podstawowe warunki niezbędne do skutecznego wdrażania zmian taktycznych na poziomie organizacji drużynowej jeszcze w czasie meczu.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 17  Strona 18  Strona 19  Strona 20

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Na pytania, która z dyscyplin zapewnia wszechstronny rozwój i realizuje różnorodne potrzeby dziecka, wykorzystując jego wrodzone atuty, a jednocześnie przyczynia się do rozwoju psychologicznego i społecznego dziecka, odpowiada Katarzyna Buszewicz, była koszykarka AZS Poznań, od wielu lat trenerka najmłodszych zawodników.

Koszykówka jest bardzo efektowną, dynamiczną, a także wymagającą grą. By sprostać zadaniom, jakie stają przed zawodnikiem podczas meczu, konieczne jest opanowanie do perfekcji podstawowej umiejętności, jaka jest poruszanie się po boisku bez piłki. W związku z tym od początku warto szlifować podstawowe umiejętności, takie jak chód, bieg, zatrzymanie, skoki czy obroty. Zdaniem Katarzyny Buszewicz w treningu małych sportowców na początkowym etapie z koszykówką najlepiej wykorzystywać do tego celu gry i zabawy oraz proste...