Każdy coś na ten temat słyszał, niektórzy nawet doświadczyli co nieco na własnej skórze (o pardon – na własnych oczach), ale nie ma jednego, zgodnego podejścia do oceny znaczenia materiału wideo dla procesu treningowego. a nie ma i być nie może, bo nie było dotąd jednego, wspólnego ujęcia metodologicznego, dotyczącego stosowania tego medium dla potrzeb szkoleniowych. Czas i miejsce to zmienić.

Zacznijmy od obalenia mitu, że można robić postępy bez pracy z materiałami wideo. Może i można, ale tylko do pewnego poziomu. Aby osiągnąć coś więcej – dotrzeć wyżej i dalej – w momencie gdy stopień komplikacji treningu i występu mistrzowskiego jest już na takim poziomie, gdzie decyduje detal (czyli o wiele wcześniej, niż mogłoby się wydawać), nie ma jak na razie lepszego źródła do monitorowania i korygowania błędów. Funkcjonuje, oczywiście, wiele budzących trwogę opowieści o cierpieniach młodych sportowców, którym trenerzy wielokrotnie wyświetlali materiał z całego występu (np. mecz mistrzowski), oczekując od zawodników autorefleksji, ale nie podając im żadnych narzędzi interpretacyjnych. A gdy nieszczęśnicy dobrnęli już do końca takiego „pokazu”, raczono ich powtórką całości – znów bez odpowiedniego komentarza. Wszystko to na pewno nie wzmacnia koncepcji pracy z materiałem wideo, ale tylko dlatego, że brak tutaj ważnej, a postulowanej już na wstępie, odpowiedniej i odpowiedzialnej metodologii pracy. Jak się zaraz okaże, ani taki diabeł straszny, ani ci, którzy próbują go malować – choć niespecjalnie zaznajomieni z tematem.

Dla których dyscyplin stworzone jest wideo, a w jakich należy się go wystrzegać? Odpowiadając na pierwszą część: dla wszystkich, odpowiadając na drugą: w żadnych! Wideo jako takie jest stosunkowo prostym narzędziem, które nie generuje dużych kosztów w przygotowaniu i obsłudze. Poza tym nie wymaga wysokich kwalifikacji specjalistycznych. Inaczej jest w przypadku interpretacji obrazu filmowego – tu już niezbędna jest wiedza typowa dla określonej dyscypliny, a nawet dla wybranych jej elementów (np. taktyka, technika, motoryka). Tymczasem proces rejestracji i odtwarzania jest na tyle nieskomplikowany, że można wyznaczyć do tych zadań osobę, której powinno wystarczyć kilka podstawowych wskazówek, aby przygotować, a następnie udostępnić nam materiał. W praktyce szkoleniowej wykorzystuje się do tych zadań nie tylko członków sztabu szkoleniowego mniej zaangażowanych w prowadzenie zajęć czy meczu, ale również np. zawodników, którzy z różnych powodów nie biorą udziału w treningu lub zawodach. Jeśli dopuścimy taką możliwość, że poszczególne nagrania będą przygotowywać różne osoby, trzeba też zadbać o to, aby wszystkie procesy były realizowane zgodnie z tymi samymi procedurami. W innym przypadku uzyskamy zbiór materiałów, które nie będą zestawialne, a w efekcie ich wartość interpretacyjna i szkoleniowa znacznie się obniży.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Kolejny raz można powiedzieć, że coś rewolucjonizuje rynek fitness... ale czy rzeczywiście? Czy nie jest tak, że wszelkie akcesoria, przyrządy i maszyny mogą być rewolucyjne, a miarą ich innowacyjności jest tak naprawdę forma osoby trenującej i jej opinia na ten temat?

Rzadko zdarza się, aby najciekawszy nawet plan treningowy stał się początkiem nowej mody czy wręcz obyczajowej rewolucji. ten precedens jest jednak udziałem CrossFit, który konsekwentnie podbija świat z łatką sportowego objawienia. Czy zasłużenie i czy może przydać się jako formuła w treningu dyscyplin drużynowych?