Od zakończenia olimpiady w Londynie (2012 r.) upłynęło już kilka miesięcy i nadszedł czas, by spokojnie przeanalizować występ naszych pływaków. Wstępne wnioski są jednoznaczne – było fatalnie. Na myśl nasuwa się oczywiste pytanie: „Dlaczego tak się stało?”.

Zanim jednak zabierzemy się do wyliczania powodów, które przyczyniły się do słabego występu naszych pływaków, musimy sobie uświadomić, że problem istnieje już od pewnego czasu. Dla osoby, która uważnie śledzi wyniki polskich pływaków, igrzyska w Londynie nie były dużym zaskoczeniem, gdyż nie jest tajemnicą, że z roku na rok pogarsza się stan polskiego pływania.

Jak nam poszło?

Zanim lekarz przepisze lekarstwo, musi poznać wszystkie symptomy choroby – nie inaczej jest w przypadku naszej reprezentacji. Podsumujmy więc nasz start na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Do Wielkiej Brytanii poleciało siedemnastu pływaków. Nie zdobyliśmy żadnego medalu i tylko czterech zawodników awansowało do finału swoich konkurencji: Konrad Czerniak (100 m stylem motylkowym), Paweł Korzeniowski (200 m stylem motylkowym), Radosław Kawęcki (200 m stylem grzbietowym) i Mateusz Sawrymowicz (1500 m stylem dowolnym).

Niestety, żadna z polskich pływaczek nie dostała się do finału. Można powiedzieć, że każdy z reprezentantów popłynął poniżej swoich możliwości i warto podkreślić, że żaden z nich nie poprawił swojego rekordu życiowego. Biorąc pod uwagę rangę imprezy, jest to sytuacja niedopuszczalna. Planując system szkoleniowy, bardzo często zdarza się, że kilku zawodników „nie trafia z formą”. Zadziwiające jest jednak to, że cała polska ekipa nie była w odpowiedniej formie. Świadczy to o tym, iż słaby występ Polaków to nie wypadek przy pracy, ale odzwierciedlenie głębokich problemów polskiego systemu szkoleniowego.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 0

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Zdarza się, że zawody sportowe są rozgrywane w nietypowych warunkach pogodowych. Czasem okoliczności mogą być wręcz ekstremalne, gdyż pogoda może sprawić organizatorom nie lada kłopot.

Dyskusja wokół pływackich skór rekina, regularnie zmniejszające swoją wagę buty piłkarskie, rozwijający się rynek pulsometrów – to raptem kilka przykładów na coraz istotniejszą rolę, jaką odgrywa dziś sprzęt sportowy. Stadiony mienią się od takich wynalazków, a cała ta sytuacja stawia przed trenerami coraz poważniejsze wyzwania.