Trenerzy często tłumaczą swoje sukcesy i porażki – a w szczególności te seryjne – tzw. zasadą albo efektem pędu (ang. psychological momentum). Podczas konferencji prasowych lub rozmów w kuluarach posługują się stwierdzeniami bezpośrednio nawiązującymi do tej zasady. Mówią: „Jesteśmy na fali wznoszącej” albo: „Po słabym początku odzyskaliśmy impet”, „Przeciwnik postawił twarde warunki i całkowicie nas zdominował”, „Jak się wali, to wszystko”. Chociaż z autopsji zarówno...

Czym jest zasada pędu?

Wystarczy być wnikliwym obserwatorem sportowej rywalizacji, żeby dostrzec w niej zasadę pędu. Można ją zauważyć zarówno w sporcie zawodowym, jak i amatorskim, zarówno indywidualnym, jak i drużynowym. W perspektywie rundy lub sezonu trenerzy często mówią o „prawie serii” (tj. wielu zwycięstwach lub przegranych pod rząd), ale pęd można również zaobserwować w skali pojedynczego wydarzenia, np. meczu, turnieju czy mityngu, w którym jakiemuś zawodnikowi lub drużynie po prostu wszystko wychodzi.

Szczególnie wyraźnie zauważa się pęd w dyscyplinach, w których gra się na punkty i łatwo można wyróżnić fragment rozgrywki, w którym jedna ze stron zaczyna przeważać i dominować nad przeciwnikiem (np. w piłce ręcznej zdobycie kilku bramek bez odpowiedzi przeciwnika; w piłce siatkowej zdobycie kilku punktów przez drużynę serwującą), choć zaobserwować można go w niemalże każdej dyscyplinie (np. w kolarstwie oderwanie się od peletonu; w żużlu seryjne zwycięstwa biegowe). To czas, kiedy zawodnik lub drużyna napiera impetu i wydaje się być nie do zatrzymania. Natomiast drużyna przeciwna lub pozostali zawodnicy w stawce najczęściej wtedy doświadczają czegoś zupełnie odwrotnego, a mianowicie negatywnych skutków pędu.

Zasadę pędu można obrazowo przedstawić metaforą kuli śnieżnej, która toczy się w dół stoku i z każdą sekundą nabiera wielkości, siły i impetu. Choć na początku była to mała, powolna, niewinna śnieżka, to z czasem, w porę niezatrzymana, okazuje się groźną, niszczącą masą. Oczywiście pęd może odwracać swój kierunek, nawet wielokrotnie podczas jednych zawodów lub sezonu. Historia sportu zna wiele przypadków, kiedy zawodnik, trener lub zespół wyszedł z wielkich opresji i przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tak było np. z siatkarską reprezentacją Polski w pamiętnym turnieju Mistrzostw Świata w Japonii w 2006 r., kiedy nasza drużyna przegrywała już 0-2 w setach z Rosją, a mimo to była w stanie wygrać mecz w tie-breaku 3-2 i tym samym przypieczętować awans do półfinału. W momencie, kiedy kończę pracę nad tym artykułem, niewiarygodną wręcz sztuką odwrócenia negatywnego pędu popisali się piłkarze FC Barcelony, którzy w 1/8 finału Ligi Mistrzów wyeliminowali Paris Saint-Germain pomimo wysokiej przegranej w pierwszym meczu (0-4) i niekorzystnym wyniku rewanżu aż do 88. minuty. Za to kochamy sport!

Mechanizmy działania pędu

Efekt pędu w sporcie można potraktować jako obosieczny miecz, który może zwiększyć szanse na wygraną lub przegraną. Zależne to będzie od wielu czynników, choć z perspektywy psychologii sportu kluczowe wydają się być losy poprzednich sezonów, meczów, akcji lub punktów oraz ich interpretacja, czyli subiektywne postrzeganie zaistniałej sytuacji przez zawodnika, trenera lub całą drużynę.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 47  Strona 48  Strona 49  Strona 50  Strona 51

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Czy to będzie tekst o szkoleniowcu nieudaczniku, który zapisał się niechlubnie w historii piłki nożnej rekordowym nagromadzeniem przegranych? Nie, to artykuł o każdym z nas i o tej części naszej pracy, której nie lubimy najbardziej, a która może dać nam najwięcej.

Mocno wierzę w potęgę umysłu. Jeśli będziemy trenować swój umysł tak, jak robimy to z naszym ciałem i mięśniami, to wtedy w pełni możemy wykorzystać swój potencjał. Wyznaję właśnie takie podejście do życia i ono pozwala mi zmaksymalizować swoje możliwości nie tylko fizyczne, ale i mentalne, emocjonalne i duchowe. Codziennie wykonuję pewne ćwiczenia, o których nie zapominam, bo dzięki nim czuję się dobrze, jestem spokojny i szczęśliwy1.

Novak Djoković