U mnie niemalże każda jesień mija pod znakiem intensywnego rozwoju – szkoleń, seminariów i konferencji. To dla mnie bardzo ważny czas w cyklu rocznym, gdyż mam szansę być zarówno nauczycielem, jak i uczniem. Czasem to ja szkolę innych, a innym razem jest odwrotnie i sam się szkolę. Rozwój, zarówno zawodowy, jak i osobisty, stanowi jedną z najważniejszych wartości w moim życiu.

Zdaję sobie sprawę z tego, iż dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że chcąc być na bieżąco, potrzebujemy cały czas przeć naprzód. Przeć naprzód po mojemu znaczy tyle, co ciągle uczyć się o sobie i świecie, podnosić własne kwalifikacje, a także dostosowywać stan naszej obecnej wiedzy lub umiejętności do nieustannie zmieniających się okoliczności.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 50  Strona 51

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Zagadnienie występowania przed własną publicznością, potocznie nazywane rywalizacją „u siebie” – w swoim kraju lub/i na własnej hali, często pojawia się w dyskusjach sportowych. Przeważnie taka sytuacja traktowana jest jako korzyść dla zawodnika lub drużyny. Dopingujący, wspierający kibice mogą stać się dodatkowym zawodnikiem, atutem w sportowej rywalizacji.

Każda drużyna, niezależnie od dyscypliny sportu, potrzebuje przywódcy. Najczęściej w tej roli występuje oczywiście trener. To naturalne, bo to on jest w dużej mierze odpowiedzialny za procesy szkoleniowe i społeczne zachodzące w zespole, a także osiągane przez niego wyniki sportowe. Historia sportu zna wielu wybitnych trenerów, którzy jednocześnie byli świetnymi przywódcami.