Niedawno pojechałem na obserwację treningu młodych pływaków. Po skończonych zajęciach zostałem jeszcze chwilę na rozmowę ze znajomymi ratownikami. Gdy dzieciaki przebierały się w szatni, dwóch trenerów akurat wymykało się z hali basenowej. W klapkach i krótkich spodenkach wyszli przed budynek, żeby zapalić. Przecież wykonali już swoje zadanie, skończyli pracę, więc należała im się przerwa. Chwila przyjemności w postaci zastrzyku nikotyny. Od czegoś trzeba umrzeć.

Trenerzy stali tuż przy wejściu, marznąc i trzęsąc się z zimna (był jeszcze luty), raz po raz zaciągając się papierosowym dymem. Młodzi pływacy suszyli się i zbierali rzeczy po ciężkim treningu. Bez wątpienia widzieli to, co działo się na zewnątrz, przez duże przeszkolone drzwi pływalni. Był to obraz pełen sprzeczności. Trenerzy „na fajce”. Ci sami trenerzy, którzy przed chwilą mobilizowali ich do dyscypliny treningowej. Ci sami, którzy na obozach letnich opowiadali o dobrym odżywianiu i stylu życia sportowca. Ci sami, którzy starali się przekazać im nie tylko umiejętności pływackie, ale też dobre nawyki i wartości.

Nie wiem, co działo się w głowach młodych pływaków, ale wyobrażam sobie, że panowała tam kompletna konsternacja. Dysonans między tym, co trener mówi, a tym, jak sam postępuje. Nie chcę piętnować trenerów za to, że palą papierosy, ani zabierać im uciechy z życia w postaci tych czy innych niezdrowych i niesportowych nawyków – wybór należy do nich. Jednak fakt, że robią to na oczach podopiecznych, jest problematyczny. Pragnąc uczyć dzieci czy młodych sportowców pożądanych postaw i wzorców zachowań, należy świecić przykładem przynajmniej w ich obecności. Dzieciaki są świetnymi obserwatorami i chłoną nie tylko to, co dorośli mówią, ale przede wszystkim to, co demonstrują własnym zachowaniem.

Według teorii społecznego uczenia się, opracowanej przez kanadyjskiego psychologa Alberta Bandurę, obserwacja innych ludzi to doskonałe narzędzie uczenia się. Widać to szczególnie wyraźnie u dzieci. Dzięki tym mechanizmom ludzie szybko i sprawnie uczą się chodzić, mówić i wykonywać inne podstawowe czynności. Przez obserwację norm kulturowych uczymy się również, jak funkcjonować w danej sytuacji czy grupie.

Trenerzy bez wątpienia wiedzą o teorii społecznego uczenia się, a przynajmniej korzystają z niej w praktyce. Robią to przez modelowanie zachowań na korcie, macie, boisku, basenie czy bieżni. Techniki biegu, uderzenia albo kopnięcia piłki czy padania na matę nie wykłada się przecież w klasie, tylko uczy w środowisku, w którym dana umiejętność może się przydać. Nie poprzez wywód, ale przez doświadczenie. Trenerzy pokazują sportowcom, jak coś powinno wyglądać i liczą, że przez naśladownictwo młodzi adepci sami zaczną wykonywać to poprawnie. Nie jest to absurdalne założenie, ale całkiem logiczne i ugruntowane w teorii uczenia się. Jesteśmy gatunkiem, który świetnie „małpuje” innych, szczególnie starszych i bardziej doświadczonych osobników. W ten sposób najlepiej zdobywa się wiedzę i doświadczenie. Już w średniowieczu młodzi adepci każdego rzemiosła jeździli do mistrza po naukę i na praktyki. Metoda ta jest powszechnie stosowana do dziś – studenci podejmują staże, a sportowcy trenują pod czujnym okiem doświadczonych trenerów, którzy nierzadko sami byli kiedyś zawodnikami, albo oglądają profesjonalistów w telewizji, próbując ich naśladować.

Ten mechanizm nie przestaje działać poza środowiskiem sportowym, po skończonym treningu, obozie czy zawodach. Postawa trenerska po skończonej robocie, którą zaobserwowałem w przypadku dwóch trenerów pływania na papierosie, daje wiele do myślenia. To trochę tak, jakby zanikała świadomość trenerów dotycząca wykorzystania społecznego uczenia się przez obserwację w kontekście pozasportowym, jakby przestawała być wykorzystywana. A to niedobrze, bo przykład, który trener daje osobiście, ma dużo większe znaczenie niż tysiąc wypowiedzianych przez niego słów.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 56  Strona 57  Strona 58  Strona 59

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Budowanie spójnego i zgranego zespołu to prawdziwa sztuka, a także nie lada zadanie, z którym musi zmierzyć się każdy trener. Wymaga od niego wielu umiejętności miękkich, takich jak efektywna komunikacja, budowanie i podtrzymywanie relacji, zarządzanie konfliktami, a także integracja zespołu na polu gry i poza nim. Chociaż ze zrozumiałych względów zagadnienie spójności zapewne zaciekawi przede wszystkim trenerów sportów drużynowych, to uważam, że trenerzy specjalizujący się w sportach indywidualnych również...

Współpraca ze sportowcem wymaga od psychologa nie tylko umiejętności profesjonalnych, lecz także znajomości konkretnej dyscypliny sportu i jej specyfiki oraz stałej refleksji nad poziomem własnej pracy. Zainteresowanie tą dziedziną psychologii jest w Polsce coraz bardziej widoczne, kierunki kształcenia w tym zakresie otwierają kolejne uczelnie, a oferta szkoleń jest imponująca. Istnieją olbrzymie możliwości poszerzania wiedzy i zastosowania psychologii do poprawiania osiągnięć sportowych.