Jestem z pokolenia, które dorastało w czasach tworzenia się polskiej sceny hip-hopowej. Gdy chodziłem do szkoły podstawowej, słuchałem każdej kasety z tą muzyką, która wpadała mi w ręce. Chłonąłem każde słowo, a potem powtarzałem rymowane teksty pod nosem na szkolnym korytarzu. Wtedy chyba najbardziej podobało mi się to, że raperzy byli zbuntowani, a w swoich piosenkach używali wielu przekleństw.

Dlatego chowałem kasety przed rodzicami, żeby mi ich przypadkiem z tego powodu nie zarekwirowali. Jednak z czasem zacząłem rozumieć głębokie przesłanie wielu rapowanych utworów i doceniać motywacyjny przekaz płynący ze słów dobieranych przez hip-hopowców. Do dzisiaj mam duży sentyment do dobrej polskiej muzyki z tego gatunku i uważam, że ma niesamowitą moc oddziaływania. Nie jestem w tej opinii osamotniony. Wielu sportowców, trenerów, a także psychologów sportu dostrzega wartość w tej właśnie muzyce. Nawet popularny profesor polonistyki Jerzy Bralczyk uważa się za fana hip-hopu i docenia jego językową ekspresję.

Dobór muzyki do treningu czy współzawodnictwa sportowego zarówno pod względem tempa, rytmu, melodii, jak i przekazu może stanowić kluczowy czynnik motywacji sportowca oraz regulacji jego pobudzenia. Z badań rzeczywiście wynika, że muzyka może znacząco wpływać na wykonanie sportowe zarówno przed, w trakcie, jak i po. Naukowcy skupiają się jednak przede wszystkim na wpływie tempa i rytmu muzyki na wyniki sportowe. Na przykład niektórzy twierdzą, że w bieganiu istotny jest odpowiedni dobór uderzeń na minutę. To miara częstotliwości, czyli tempa utworu muzycznego wyznaczanego przez liczbę regularnych uderzeń metronomu (ćwierćnut) na każde sześćdziesiąt sekund. Ekspert w tej gałęzi badań, grecki psycholog sportu dr Costas Karageorghis, przekonuje, że dzięki dobrze dobranej muzyce biegacz może poprawić swój wynik nawet o 15%. To spory margines. Warto jednak zaznaczyć, że muzyka szczególnie wpływa na sportowców amatorów, a im lepszy biegacz, tym mniejszy daje efekt.

Dlatego oprócz taktu muzyki mierzonego metronomem liczy się też jej słowny przekaz i znaczenie tekstu nadawane przez jednostkę (albo drużynę), która się w nią wsłuchuje. Według Karageorghisa ważne są tu skojarzenia pozamuzyczne oraz wpływ kulturowy. Myślę, że można powiedzieć, iż dobrze dobrane słowa to klucze do ludzkiej podświadomości – jej zasobów i wartości. Mogą otworzyć niejedne drzwi. Zainspirować. Zmotywować. Dostroić. Przygotować do działania.

Weźmy na przykład tekst piosenki pt. Wszystko będzie dobrze Fokusa i Gutka: „[…] To jest ta niezniszczalna cecha człowieka / Znosić znoje, i uśmiechać się, i jechać na kilku oddechach. / Brać co swoje, nie wymiękać, kiedy upadasz – wstać! / Dzisiaj jest ten dzień, dzięki któremu będzie się dziać! / Nie spać, zwiedzać! Wszystkich wyprzedzać! Nie bać się grać! / Czas zaryzykować, a nie ziewać i potem spać […]”. Jak dla mnie – rewelacja. Myślę, że to genialny przekaz dla każdego sportowca, trafiający w samo sedno. Podobnie jest z refrenem tej samej piosenki: „Uwierz mi, nic nie może, nic nie może mnie zatrzymać / bo niczego się nie boję! / Stroję myśli do tych dźwięków. / Jestem panem duszy swojej”.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 60  Strona 61

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Pojęcie to zrodziło się pod koniec XX wieku w Stanach Zjednoczonych, z jednej strony jako protest wobec dominującej psychologii negatywnej, z drugiej zaś – jako reakcja na pogarszanie się wskaźników społecznych w najwyżej rozwiniętych gospodarczo krajach, szczególnie właśnie w Stanach Zjednoczonych.

W powszechnym rozumieniu rywalizacji sportowej utarło się, że gospodarz zawsze ma trochę łatwiej – nie musi podróżować, zna obiekt jak własną kieszeń, do tego jeszcze często stoją za nim zagorzali kibice, którzy nie bez kozery skandują: „Gramy u siebie, gramy u siebie!”, aby dodać swoim zawodnikom otuchy i wsparcia. Wszystko zdaje się działać na korzyść miejscowego. Jednak czy zjawisko zwane atutem własnego boiska (ew. parkietu, lodowiska, toru, kortu itp.) rzeczywiście istnieje? A jeśli tak, to z czego wynika...