Budowanie spójnego i zgranego zespołu to prawdziwa sztuka, a także nie lada zadanie, z którym musi zmierzyć się każdy trener. Wymaga od niego wielu umiejętności miękkich, takich jak efektywna komunikacja, budowanie i podtrzymywanie relacji, zarządzanie konfliktami, a także integracja zespołu na polu gry i poza nim. Chociaż ze zrozumiałych względów zagadnienie spójności zapewne zaciekawi przede wszystkim trenerów sportów drużynowych, to uważam, że trenerzy specjalizujący się w sportach indywidualnych również...

Niewiele jest bowiem dyscyplin prawdziwie indywidualnych, w których zawodnik funkcjonuje w społecznej próżni. Nawet jeśli startuje na „własny rachunek”, zwykle reprezentuje też jakieś barwy – klubowe czy narodowe, trenuje i spędza czas wolny z innymi zawodnikami. Poza tym na każdy sukces często pracuje cały sztab szkoleniowy, który również powinien być spójnym zespołem.

To rezerwa w pracy z zawodnikami, która bywa niedoceniana albo nie zawsze jest w pełni wykorzystywana. Osiągnięcie efektu synergii, czyli wspólnego działania dającego lepsze efekty poprzez współpracę i koordynację pracy zespołu, może stanowić o sile zarówno całej drużyny, jak i trenera, który ją prowadzi. Patrzę na spójność przez pryzmat wydarzeń ze świata sportu, a także badań naukowych. Wreszcie pokazuję, jak wygląda typowy proces scalania zespołu i podpowiadam, w jaki sposób trener może temu procesowi sprzyjać i nadawać odpowiedni kierunek.

Zespół – niezwykła grupa ludzi

Różnica pomiędzy grupą a zespołem jest zasadnicza. Grupa to każde, nawet najbardziej losowe zgromadzenie ludzi. Za grupę można uznać pasażerów autobusu linii 401 jadącego do Marysina, słuchaczy wykładu profesora Kowalskiego z fizjologii albo pracowników biura danej korporacji. Siłą rzeczy każda drużyna sportowa również jest grupą. Jednak, jak się przekonamy, grupa nie zawsze musi przekształcić się w drużynę. Dlaczego? Bo nie każda grupa sportowców tworzy spójny kolektyw. W historii sportu mieliśmy wiele przykładów ekip naszpikowanych gwiazdami, którym nigdy nie udało się wykorzystać ich potencjału i przekształcić go w coś więcej niż sumę indywidualnych umiejętności. Takie „gwiazdorskie” drużyny nierzadko przegrywają z teoretycznie słabszymi (i zdecydowanie mniej wartymi), ale bardziej zgranymi i zdeterminowanymi zespołami.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 60  Strona 61

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Niedawno pojechałem na obserwację treningu młodych pływaków. Po skończonych zajęciach zostałem jeszcze chwilę na rozmowę ze znajomymi ratownikami. Gdy dzieciaki przebierały się w szatni, dwóch trenerów akurat wymykało się z hali basenowej. W klapkach i krótkich spodenkach wyszli przed budynek, żeby zapalić. Przecież wykonali już swoje zadanie, skończyli pracę, więc należała im się przerwa. Chwila przyjemności w postaci zastrzyku nikotyny. Od czegoś trzeba umrzeć.

Współpraca ze sportowcem wymaga od psychologa nie tylko umiejętności profesjonalnych, lecz także znajomości konkretnej dyscypliny sportu i jej specyfiki oraz stałej refleksji nad poziomem własnej pracy. Zainteresowanie tą dziedziną psychologii jest w Polsce coraz bardziej widoczne, kierunki kształcenia w tym zakresie otwierają kolejne uczelnie, a oferta szkoleń jest imponująca. Istnieją olbrzymie możliwości poszerzania wiedzy i zastosowania psychologii do poprawiania osiągnięć sportowych.