Rozmowa z Anną Kiełbasińską, lekkoatletką, sprinterką, złotą medalistką mistrzostw Europy.

Dlaczego wybrała Pani lekkoatletykę jako swoją dyscyplinę sportu?

Wiem, że to może banalnie zabrzmi, ale był to czysty przypadek. Zawsze chętnie brałam udział we wszelkich aktywnościach fizycznych. Praktycznie całe dzieciństwo byłam „w biegu”. W gimnazjum często brałam udział w różnych zawodach sportowych, ale nigdy nie wyróżniałam się szczególnie. Mimo to zawsze czułam, że coś we mnie drzemie. Na początku drugiej klasy gimnazjalnej wzięłam udział w zawodach zorganizowanych przez sąsiednią szkołę. Wystartowałam tam na 100 m, po raz pierwszy w życiu na nawierzchni tartanowej. Bez kolcy, bez żadnych treningów ani umiejętności pobiegłam 13,48 s (na stoper) i wygrałam. I wtedy tak naprawdę wszystko się zaczęło… Dlatego lekkoatletyka. Poza tym to jest królowa sportu, wspaniale rozwija aparat ruchu. Można powiedzieć, że jest podstawą wszystkich innych sportów.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 68

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Sportowcy bezsprzecznie są grupą osób, które muszą przykładać do jedzenia szczególną wagę. Im większą rolę w ich życiu odgrywają treningi, tym mocniejszy nacisk położyć trzeba na jadłospis. Oczywiście jego charakterystyka zależy głównie od uprawianej dyscypliny.

Jednym z bardziej istotnych, a na pewno głośno i szeroko omawianych mikroskładników sportowej diety jest żelazo. W związku z tym można zadać następujące pytania: Czy anemia jest tak częsta, jak się uważa? Czy trudno dostarczyć odpowiednich ilości żelaza z codzienną dietą? Czy suplementacja tym cennym metalem jest bezwzględną koniecznością, szczególnie w przypadku sportowca na diecie roślinnej? Czy szafowanie żelazem jest w pełni bezpieczne i nie niesie ze sobą daleko idących konsekwencji?