MAGAZYN TRENERA

Just play. Have fun. Enjoy the game – między innymi w ten sposób Michael Jordan motywował niegdyś siebie i kolegów, sięgając po kolejne tytuły mistrzowskie w amerykańskiej koszykówce. Choć w tych słowach nie było nic nadzwyczajnego czy inspirującego, historia pokazała, że doskonale wiedział, czego im trzeba do zwycięstwa. Tylko jeśli cieszysz się tym, co robisz, i sprawia ci to przyjemność, jesteś w stanie osiągnąć pełnię swoich możliwości.

Odpowiednia motywacja to jedna z najtrudniejszych kwestii w treningu sportowym, co przyznają sami trenerzy. To jednak od niej zależy szybkość przyswajania nowych umiejętności, doskonalenie gry, a przede wszystkim chęć rozwoju. Każdym człowiekiem kierują inne cele, które realizuje, podejmując aktywność na polu własnych zainteresowań. Jednym z nich jest tenis, zarówno w formie rekreacyjnej, jak i wyczynowej. W zależności od wieku i umiejętności zmienia się jego rola w codziennym życiu każdego aktywnego gracza.

Przygoda dzieci z tenisem rozpoczyna się na ogół z inicjatywy rodziców pragnących zapewnić im dodatkową aktywność ruchową w otoczeniu rówieśników. Nie tylko wpływa to pozytywnie na zdrowie i rozwój umiejętności interpersonalnych, ale pozwala wyrobić pozytywne cechy charakteru i nawyki prozdrowotne. Nie można jednak zapominać, że ich zaangażowanie i chęci są tutaj równie ważne. Podobnie jak u dorosłych musi wystąpić zainteresowanie, które zmotywuje do działania, w tym przypadku podjęcia lekcji czy treningów. Jednym z czynników przyciągających do gry w tenisa jest ciekawość i chęć sprawdzenia się w tej, bądź co bądź trudnej dyscyplinie. Nie każdy bowiem może pochwalić się takimi umiejętnościami. W dodatku zajęcia w grupach wpływają pozytywnie na relacje społeczne, zapewniając przy tym sporą dawkę rozrywki, a jak wiadomo, dobra atmosfera przyspiesza tempo uczenia się. Co więcej, stałe podnoszenie umiejętności technicznych zwiększa pewność siebie, wzmagając chęć rywalizacji. Naturą człowieka od zawsze było odnoszenie zwycięstw, pokazywanie się wśród innych, co stanowi bardzo silny czynnik motywacyjny. Taki obraz szczególnie charakteryzuje chłopców, którymi kieruje wizja współzawodnictwa, nowych wyzwań, wysokiego statusu i nagród. Na poziomie zawodniczym dodatkowo wzmaga się chęć przynależności do pewnej grupy, np. drużyny klubowej czy kadry narodowej, pozwalająca nie tylko zacieśniać więzi, ale również pracować dla innych. Można zatem stwierdzić, że w większości przypadków powody uczestnictwa w tenisie mają podłoże wewnętrzne, z wiekiem nieco przekształcając się w zewnętrzne stymulanty.

Patrząc na to od strony szkoleniowej, trenerzy stoją przed ogromnym wyzwaniem. Przede wszystkim muszą wykazywać wielki entuzjazm, by zainteresować społeczeństwo tenisem. W przypadku powodzenia ich dużo trudniejszym zadaniem jest poznać i zaspokoić potrzeby swoich podopiecznych, by nadal cieszyli się grą i stawiali przed sobą kolejne cele. W innej sytuacji ich przygoda ze sportem może szybko się skończyć. Niewielu jest gotowych trenować, nie czerpiąc z tego wymiernych korzyści w postaci stałych postępów, zadowolenia i zwycięstw. Jest to szczególnie zauważalne w profesjonalizacji w sportach indywidualnych, gdzie zawodnik pozostaje sam (np. na korcie), bez wsparcia ze strony innych, bazując tylko na własnych możliwościach. Wydaje się to jednym z większych problemów, nie tylko w tenisie.

Zarówno trenerzy, jak i zawodnicy przechodzą w swoim życiu kryzysy skłaniające do odejścia od sportu. Powody, dla których nie widzą już swojej przyszłości w dalszym trenowaniu (siebie i innych), można wymieniać w nieskończoność. Niektórzy tenisiści nie są w stanie udźwignąć presji związanej z rywalizacją i oczekiwaniami innych. Sport ten wymaga dużo samozaparcia, poświęcenia niemal całego wolnego czasu i ograniczenia spotkań towarzyskich, zwłaszcza w okresie młodzieńczym. Poza tym wielu nie jest gotowych na długotrwałą, żmudną pracę, której efekty powinny przyjść właściwie dopiero w wieku juniorskim. Brak zadowalających wyników, które przekładałyby się na trofea i nagrody, skutecznie odwodzi od dalszego zaangażowania, podobnie jak wysokie koszty związane z treningami i podróżami na turnieje na etapie treningu specjalnego, tj. stricte tenisowego.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 38  Strona 39  Strona 40

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Choć w seniorskiej piłce nożnej na boisku występuje równocześnie po jedenastu zawodników z każdej strony (przy wyjątkowym naprzykrzaniu się sędziemu nie musi to być jednak regułą przez dziewięćdziesiąt minut), praktycznie nie pojawiają się sytuacje, w których bramki padałyby po akcji wymagającej aktywnego udziału wszystkich graczy.

Finały mistrzostw świata w 2014 roku przypominały podróż w czasie. Na pierwszy rzut oka trudno jednak było jednoznacznie ustalić zwrot wektora: czy to w przyszłość, czy może w przeszłość? Oto na naszych oczach historia albo postanowiła zawrócić i zrobić rundę honorową, albo napisać się na nowo. A dokąd tak naokoło zmierzamy? Do ustawień rozpoczynających się od jeden – trzy – itd. według trenerów finalistów.