MAGAZYN TRENERA

W okresie letnim niektórzy szkoleniowcy decydują się na przesunięcie treningu na wcześniejszą lub późniejszą porę dnia. Podczas dużych upałów temperatura jest wtedy niższa, więc logiczne wydaje się trenowanie w tym czasie. Jednak czy taka zmiana odbywa się bez żadnych konsekwencji dla organizmu sportowca?

Dobowe zmiany rytmu niewątpliwie wpływają na formę i samopoczucie zawodników. Czy można je więc bezkarnie zmieniać? Warto poznać mechanizmy regulujące dobowe cykle czuwania i aktywności, aby właściwie dopasować aktywność fizyczną do zaprogramowanych mechanizmów ludzkiego organizmu.

Rytm dobowy

Na początek warto się zastanowić, jak funkcjonujemy w stosunku do zmieniającego się czasu. Każdy człowiek jest niejako zaprogramowany według ściśle ustalonego, dobowego rytmu. Rytm ten jest uzależniony głównie od zmieniających się okresów dnia i nocy oraz różnic temperatury otoczenia, związanych z obrotem Ziemi wokół jej własnej osi. U sportowców jest to tym ważniejsze, że oddziaływanie treningu o różnych porach ma odmienny wpływ na organizm zawodnika. Trenerzy i naukowcy zaczęli więc stawiać sobie pytanie: jak układać godziny treningu, aby był on najefektywniejszy?

Badania nad oddziaływaniem wysiłku fizycznego o różnych porach zapoczątkowane zostały koniecznością startu o różnych godzinach, a także możliwością przeprowadzania treningu kilka razy dziennie. Istnieją koncepcje mówiące nawet o 2-4 jednostkach treningowych dziennie, co wymusza konieczność odpowiedniego ustalenia pory treningu oddziałującego na wybrane cechy i możliwości funkcjonalne.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM.

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Napastnik piłkarskiej reprezentacji Ukrainy, Marko Dević, mija angielskiego obrońcę i uderza futbolówkę obok wybiegającego z bramki golkipera reprezentacji Anglii. Piłka trąca bramkarza w rękę i nieuchronnie zmierza do siatki. Już chwilę po tym, jak przekroczyła ona linię bramkową, wybija ją Anglik – John Terry. Ku zaskoczeniu kibiców na trybunach i milionów widzów przed telewizorami sędzia nie uznaje trafienia.

Narciarze w wełnianych swetrach i grubych skarpetach do kolan, tenisistki w powłóczystych sukniach – to, co kiedyś było normą na kortach, stadionach i boiskach, dziś może wywołać jedynie uśmiech. Dawno minęły czasy, kiedy rola odzieży sportowej nie różniła się wiele od roli codziennego ubioru. Przede wszystkim miała służyć do okrycia ciała i chronić przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, a czasem także – np. w wypadku tenisistek – pełnić funkcję estetyczną. Jedyne powiązanie stroju sportowego z wynikiem...