MAGAZYN TRENERA

Nastaw umysł, rozpal serce i wyprostuj ścieżkę. Czasami może się zdarzyć, że choć rozpalimy w zawodnikach emocje i przekonamy ich do nowej formy treningu, i tak będą go wykonywać tylko na 50%. Może być też tak, że i rozum, i serce skłonne są do zmiany, ale otoczenie jest zbyt „zabetonowane”.

Widać to wyraźnie, gdy młody pracownik przychodzi do organizacji o skostniałej strukturze, a jeszcze gorzej, jeśli jest to federacja zajmująca się sportem. Wprowadzanie zmian może napotkać wiele przeszkód i trudności, jednak – jeśli jest dobrze przeprowadzone – zapewni nie tylko pożądany efekt, ale także wiele radości.

Jedną z tych rzeczy, które budzą w ludziach największy niepokój, jest niepewność. Dlatego część z nas obawia się śmierci, bo (na przykład dla osób niewierzących) nie ma stuprocentowej pewności, co się z nami stanie, gdy już na zawsze zamkniemy oczy. Niewiadoma czy w ogóle nowość wśród wielu osób budzi niepokój, bo – jak mówi stare przysłowie: lepsza stara, a poznana bieda niż nowa, której nie znamy. Także w ujęciu psychologicznym powiedzenie to się potwierdza. Lepiej radzimy sobie w sytuacjach, które znamy, jesteśmy efektywniejsi w czynnościach, które opanowaliśmy i wykonujemy wielokrotnie. Wystarczy przypomnieć sobie, jak zachowywali się dzisiejsi kierowcy, gdy pierwszy raz przyszli na kurs prawa jazdy. Jak stresująca była pierwsza rozmowa kwalifikacyjna… Zmiana niesie za sobą niewiadomą, co u niektórych zawodników będzie wywoływać niepokój, a więc i opór przed zmianą.

Człowieka postrzegać trzeba jako całość. W ujęciu ciała i umysłu, duchowości i cielesności, wiedzy teoretycznej i praktycznej. Ciekawe wydaje się określenie człowieka przedstawione przez braci Chipa i Dana Heathów, którzy dzielą naturę ludzką na dwa obszary. Pierwszy to serce – czyli emocje, które mają siłę słonia. Potrafią wystartować i walczyć, nawet gdy umysł w swych analitycznych wyliczeniach stwierdza, że to się nie uda. Można powiedzieć, że właśnie dlatego Trinity pocałunkiem przywraca do życia Neo w pierwszej części kultowej trylogii „Matrix”. Jej uczucia do niego są silniejsze niż założenia systemu. Emocje pokonują racjonalne argumenty. Drugą sferą naszego działania, według braci Heathów, jest umysł, obrazowo porównany do jeźdźca kierującego słoniem. Gdy słoń słabnie, jeździec motywuje go do dalszej drogi. „Nie chce mi się już dziś uczyć, ale wiem, że jeśli się nie nauczę, nie zdam egzaminu”. Każdy z nas ma w sobie jeźdźca i słonia. Warto czasem pobudzić emocje, gdy logiczne argumenty stają się zbyt oklepane (jeśli nie działają wykresy, pobudźmy w ludziach poczucie dumy!). Niekiedy zapalamy się do pomysłu, ale słoń męczy się po kilku krokach i nasz zapał okazuje się słomiany. Jeszcze inaczej może być, gdy i serce, i umysł nastawione są na zmianę, ale otoczenie jej nie sprzyja. Przejdźmy do konkretów, jak zarządzać zmianą w środowisku sportowym.

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM.

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Stres przed ważnymi zawodami jest naturalną reakcją każdego organizmu. W obliczu zarówno zagrożenia, jak i nowych możliwości ludzkie gruczoły wydzielają hormony (np. kortyzol, noradrenalinę), które po wejściu do krwiobiegu sprawiają, że odczuwamy stres. Nieodczuwanie stresu w istotnej sytuacji, takiej jak zawody, byłoby nienormalne. To integralna część współzawodnictwa.

„Źródła i pośredniej przyczyny powstania tego, co w obecnej fazie nazywa się gimnastyką artystyczną, należy szukać w reakcji, jaka powstała na początku nowego stulecia przeciw rutynie i zacofaniu w sztuce ruchu. (...) Kierunki reakcji zarysowały się wyraźnie: bunt przeciw zrutynizowanym formom ruchu, tańca i przeciw jego brakowi integralnego powiązania z muzyką”.