MAGAZYN TRENERA

Zjawisko hipoksji wykorzystywane jest w sporcie od dawna, umożliwiając w ten sposób szybką poprawę formy zawodników, głównie w konkurencjach wytrzymałościowych. Zarówno obozy wysokogórskie, jak i hipoksja wytwarzana sztucznie – jeśli tylko są stosowane w umiejętny sposób – pozwalają uzyskać jakościowy skok wyników, ponieważ legalnie poprawiają parametry hematologiczne organizmu. Istnieje już kilka metod (dostępnych również w Polsce), które pozwalają na uzyskanie korzyści...

Początki treningu wysokogórskiego sięgają letnich igrzysk olimpijskich w Meksyku w 1968 roku. Wtedy to po raz pierwszy rozgrywano igrzyska na znacznej wysokości nad poziomem morza, ponieważ Mexico City jest położone na 2240 m n.p.m. Podczas rywalizacji lekkoatletów w Meksyku, sprinterzy i skoczkowie ustanowili kilka nowych rekordów świata, natomiast w konkurencjach wytrzymałościowych wyniki były słabsze niż w poprzednich latach. Dodatkowo ponad połowę medali w biegach długich zdobyli zawodnicy z krajów leżących na dużej wysokości, takich jak Kenia czy Etiopia.

Naukowcy i trenerzy zaczęli dyskutować na temat przystosowania do warunków wysokogórskich, a trening stosowany na wysokości zaczął przynosić znaczną poprawę wyników po powrocie na niziny. Zaczęto więc analizować zarówno metody treningowe, jak i środowisko zewnętrzne, mające wpływ na stosowane bodźce treningowe. Stopniowo próbowano określać, jaka jest optymalna wysokość do treningu, ile czasu trzeba spędzić na danej wysokości, jak dozować obciążenia treningowe, a także jak długo utrzymują się zmiany w organizmie. Dzięki temu powstały następujące koncepcje treningu w hipoksji:

  • mieszkaj wysoko – trenuj wysoko (Live High – Train High),
  • mieszkaj wysoko – trenuj nisko (Live High – Train Low),
  • mieszkaj nisko – trenuj wysoko (Live Low – Train High),
  • przerywana ekspozycja na hipoksję (Intermittent Hypoxic Exposure),
  • trening przerywanej hipoksji (Intermittent Hypoxic Training).

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 62  Strona 63  Strona 64  Strona 65

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Nigdy nie zapomnę miny mojej koleżanki, kiedy zobaczyła, jak jem kaszę gryczaną z pieczonym dorszem. To połączenie wydało jej się nie do zaakceptowania. Dobre pięć minut tłumaczyłem, że w świecie dietetyki, a w szczególności dietetyki sportowej trochę inaczej patrzy się na posiłki. Kasza gryczana to źródło węglowodanów o niskim indeksie glikemicznym, a dorsz obfituje w pełnowartościowe białko. Kiedy dołożymy do tego jakąś surówkę, powstaje zdrowy posiłek.

Czy sport wyczynowy jest wyłącznie dla młodych? Czy po czterdziestce trzeba się pogodzić z procesem starzenia i przyjąć do wiadomości, że nigdy już nie będzie się tak sprawnym jak kiedyś?