Table of Contents Table of Contents
Previous Page  11 / 84 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 11 / 84 Next Page
Page Background

9

listopad-grudzień 2017

dało łącznie grupę prawie 100 osób

z naszego kraju. Wszystkich łączył

wspólny cel – walka o medale.

Ostatnie przygotowania

i Mistrzostwa Polski

Większość zawodników przygoto-

wywała się do mistrzostw świata

indywidualnie lub w małych gru-

pach. U mnie ostatni etap przygo-

towań stanowił obóz wysokogórski

we francuskich Pirenejach, gdzie

w ośrodku sportowym w miejsco-

wości Font Romeu spędziłem ponad

3 tygodnie. Następnie wszystkich

lekkoatletów czekał obowiązko-

wy start w Mistrzostwach Polski

na stadionie w Białymstoku (tam

zdobyłem drugie miejsce). Co cie-

kawe, mistrzostwa kraju przyniosły

kilka niespodzianek. Największym

zaskoczeniem były chyba porażki

2 wcześniejszych mistrzów świata

– Pawła Fajdka i Piotra Małachow-

skiego. Utytułowany Fajdek prze-

grał z reprezentantem gospodarzy

(białostockiego Podlasia) – Wojcie-

chem Nowickim, który po raz drugi

w karierze przekroczył tam 80 m.

Okazało się, że była to jedyna poraż-

ka Fajdka w tym roku, która zmobi-

lizowała go do dalszej pracy przed

Londynem – zdobył później tytuł

mistrza świata. Małachowski oddał

tytuł mistrza Polski koledze z kadry

- Robertowi Urbankowi, który po

raz pierwszy został mistrzem kraju.

Najlepszym wynikiem tamtejszych

mistrzostw był z pewnością rekord

Polski w rzucie oszczepem, który za

sprawą Michała Krukowskiego po-

szybował na odległość 88,09 m. Do-

pisali też kibice na stadionie w Zwie-

rzyńcu, bo kawałek wielkiego sportu

przyszło oglądać tysiące ludzi. Wiele

wyników z tych mistrzostw dawało

już nadzieje na medalowe żniwa

w Londynie.

Podróż nad Tamizę

Po mistrzostwach większość lek-

koatletów pojechała jeszcze do

Centralnych Ośrodków Sportowych,

m.in

. w Zakopanem, Spale, Wałczu

i Cetniewie. Zawody trwały od 4 do

13 sierpnia, więc już w ostatnich

dniach lipca znad Wisły wyruszyła

nad Tamizę armia

Polaków stoczyć bój

o medale mistrzostw

świata. Same podróże

do Londynu też zapla-

nowane były w małych

grupkach po kilka osób.

Co ciekawe, osoby

startujące na początku

leciały do Londynu

i wracały zaraz po swo-

im występie, więc nie

miały nawet szansy

spotkać zawodników

rywalizujących później

(z tej samej przecież

reprezentacji). Taka

to właśnie specyfika.

Na szczęście wszystko

przebiegło bez żadnych

komplikacji i nikt nie

miał opóźnień lotów,

jak to miało miejsce

np. przed igrzyskami

w Rio, gdzie Yared

Shegumo praktycz-

nie w ostatniej chwili

dotarł na swój bieg

maratoński.

Na miejscu w Londynie

Londyn to miejsce pełne naszych

rodaków, których można było spo-

tkać na każdym kroku. Wiele osób

mówiło nawet, że czuje się tam jak

u siebie. Na trybunach zasiadły licz-

ne grupy Polaków z flagami w biało-

-czerwonych barwach, więc można

było odczuć wsparcie naszych kibi-

ców. Londyn ma bardzo podobny

klimat do naszego i jest położony

całkiem blisko, więc odpadło kil-

ka problemów – ze zmianą czasu,

aklimatyzacją, innym jedzeniem.

Jeszcze bliżej będzie w przyszłym

roku, kiedy mistrzostwa Europy

w lekkoatletyce zorganizuje Berlin.

Czekamy też ciągle na dużą lekko-

atletyczną imprezę w Polsce. Może

w roku 2022 na Stadionie Śląskim

w Chorzowie?

Klimat w polskim zespole

Jakie były nastroje? Z jednej strony

w powietrzu unosiła się melancho-

lijna beztroska, ale z bliska było

widać pełne skupienie i koncentrację

u zawodników i trenerów. Dzięki

solidnym przygotowaniom moje

koleżanki i koledzy wielokrotnie

startowali jak uskrzydleni. Mimo

wysokich oczekiwań, spektakular-

ne sukcesy przeplatane były przez

dramaty pokonanych. W końcu na

tym polega piękno sportu, że ocze-

kujemy zwycięstw faworytów, ale

po cichu liczymy na nieoczekiwane

rozstrzygnięcia. W Zjednoczonym

Królestwie sportu, jak nazywa-

no w tym czasie Londyn, stadion

olimpijski przypominał kipiący

emocjami kocioł, w którym działo

się wszystko, co mogło się wydarzyć

– od spektakularnych sukcesów po

nieoczekiwane porażki i niespo-

dzianki. Mistrzostwa oglądane na

żywo pod baldachimem dachu nad

trybunami w Londynie przeminęły

jak dobry thriller. Poszczególne dni

i konkurencje mijały szybko, ale bez

pośpiechu. Wszystko było na czas,

a praktycznie każdy dzień obfitował

w wydarzenia z udziałem gwiazd

wieczoru. Część rzeczy idealnie

wcześniej zaplanowanych nie wypa-

liło, tak jak plan pożegnania Bolta

Fot.

Archiwum autora